Obserwuj nas

Morgan

Test – Morgan 3 Wheeler

c

[divider]Specyfikacja[/divider] Silnik: V2 Pojemność: 1983 cm3 Moc: 82 KM/5250 obr./min. Moment: 140 Nm/3250 obr./min. Skrzynia biegów: Manualna, pięciobiegowa 0-100 km/h: 6.0 s Prędkość max. 185 km/h Masa 525 kg Cena 195 315 PLN

Niemal zawsze podczas rozmowy pojawia się taki moment, kiedy nastaje cisza, wtedy w poszukiwaniu kolejnego tematu sięga się po jakiś neutralny banał. U nas najlepszym tego typu przykładem jest rozmowa o pogodzie, ale na przykład w Grecji są to trzęsienia ziemi. Trudno w końcu mówić na temat czegoś, co się właściwie nie zmienia. Przez cały rok, bez przerwy jest ładnie i stosunkowo ciepło, a nawet jeśli spadnie deszcz i przejdzie burza, to trwa to na tyle krótko, że po pięciu minutach nie ma śladu po tej anomalii. Dla Greków trzęsienia ziemi są czymś zdecydowanie bardziej powszechnym. Słyszałem nawet, że dzień bez „seismós” to dzień stracony.

Oczywiście na naszej szerokości geograficznej takie rzeczy nie zdarzają się zbyt często (nawet na Śląsku), za to aura potrafi zmienić się szybciej od nastrojów kobiety. Czy to oznacza, że synoptyk cieszy się mniejszym zaufaniem społecznym od choćby polityka? No nie, a powinien. Dlaczego? Od ostatnich wyborów parlamentarnych politycy zaczęli konsekwentnie robić to, co obiecali. Na przykład pani Jarosław Szydło i pan Jarosław Duda obiecali, że wszystko zmienią, wszystko wszystkim dadzą, uratują górnictwo, szkolnictwo, szpitale i tak dalej, i tak dalej. Nie mówiąc nawet w jaki sposób pozyskają dodatkowe pieniądze, co w moim mniemaniu oznacza „zrobimy rozpierduchę”. Ich wyborcy złapali się jak płotki na haczyk nie szukając drugiego dna w obiecankach, a zwycięzcy konsekwentnie robią to, co obiecali. Za wyjątek pod tym względem można uznać PO, która w roli opozycji wykazała się tylko raz i to za pomocą osoby, którą pierwszy raz widzę na oczy. Kolejnym przykładem jest Kukiz’15, który okazał się największą partią obłudy. Dlaczego? Zwycięzcy krzyczący „stop partiokracji” i „zwalczymy system”, teraz mówią jednym głosem, prosząc jedynie o weekend zaczynający się od piątkowego południa, a najlepiej już od środy.

Dlaczego więc tak bardzo dostało się synoptykom? Doskonale zdawałem sobie sprawę z tego, że przejażdżka Morganem 3 Wheelerem na początku listopada będzie nie lada wyzwaniem. W końcu jest to mała łupina z silnikiem przed nadwoziem, która odsłania wszystko powyżej linii barków. Dlatego też tak bardzo polegałem na tym, by dobrze zapowiadająca się od półtora tygodnia wcześniej prognoza utrzyma się do czasu spotkania. Tak też się stało. Przynajmniej w części. Przez całą drogę do Hamburga było bardzo różnie, z wyjątkiem takiej pogody, na której mi zależało. Do momentu, kiedy zacząłem dojeżdżać do Barsbüttel (pod Hamburgiem), gdzie czekał na mnie wspaniały 3 Wheeler.

Tutaj przerwę moją opowieść o pogodzie i wspomnę coś o tym samochodzie? Motocyklu? Czymś pomiędzy. Najmniejszy z Morganów nie tylko jest najbardziej nietypowy. On jest po prostu piękny. Niezwykle małe, kanarkowożółte nadwozie nie jest nawet w stanie zmieścić silnika, ale może to i dobrze, bo ten błyszczący się chromem, motocyklowy motor wygląda wspaniale, a wychodzące na boki rury wydechowe obejmują nadwozie rytmicznie dudniąc na wolnych obrotach. Co więcej, na postoju 3 Wheeler bardzo przyjemnie kołysze się na boki. Krótka maska skrywa zbiorniki płynów, a jeśli chcielibyście coś schować w 3 Wheelerze, to jedyną możliwością jest coś, czemu bliżej jest do schowka, niż bagażnika. No ale chyba nikt o zdrowych zmysłach nie oczekuje, by taki samochód (no już niech tak zostanie) zabrał na swój pokład bagaże nawet na weekendowy wypad. Zresztą nie wiem, czy wytrzymalibyście w nim dłuższą trasę.

Po pierwsze – w kabinie jest bardzo ciasno. Tak ciasno nie było mi nawet w Lotusie Esprit, choć tam miałem zdecydowanie mniej miejsca nad głową. Przestrzeni na nogi macie na tyle mało, że szybko zamarzycie o podnóżku pod lewą stopę. Powiem więcej. Po 20 kilometrach jazdy autostradą do Hamburga uznałem za wyjątkowo kuszącą myśl, by odrąbać sobie lewą nogę i z ulgą wyrzucić ją za siebie. Pod każdym innym względem jest tu wspaniale. Do środka zapraszają skórzane siedzenia obszywane w romby, zaś przed oczami macie wyłącznie piękną, małą drewniano-metalową kierownicę. Już samo trzymanie jej w dłoniach sprawia radość. Tak samo zresztą jak używanie dźwigni zmiany biegów i hamulca ręcznego. Po środku kokpitu znalazło się miejsce na absolutne minimum — cztery przełączniki oraz dwa analogowe zegary, które zostały doposażone w wyświetlacze. Jeden z nich pokazuje procentową zawartość paliwa w baku i nie grzeszy dokładnością, ale taki jest urok 3 Wheelera. Pomiędzy nimi, kryty zaślepką, niewielki guzik z wymownym napisem „START”

I tym akcentem przejdę do tego, jak jeździ 3 Wheeler. Już zdążyłem wspomnieć Wam jak przyjemnie kołysze silnik na wolnych obrotach. Wraz ze wzrostem obrotów motocyklowy gang silnika przeistacza się w warkot przypominający trochę kosiarkę do trawy, jednakże nie jest to coś, co drażni. Zwłaszcza, że 6 sekund po starcie na prędkościomierzu widnieje 100 km/h. Szybko? Jeszcze jak, ale najlepsze w tym wszystkim jest to, że 2 litrowy silnik V2 produkuje zaledwie 82 KM. Gdzie w tym haczyk? Oczywiście w masie, która wynosi 525 kilogramów. Z prostej kalkulacji wynika, że na tonę przypada tu całkiem konkretne 156 KM, czyli więcej, niż w wypadku SEAT-a Ibizy Cupra. Przy odrobinie szczęścia i odpowiednio ciepłej aurze rozpędzicie się 3 Wheelerem do 185 km/h. Mnie udało się co najwyżej do 110, ale to nie to jest priorytetem dla Morgana. Najważniejsze to oferowanie czystej radości z jazdy, pozbawionej wszelkiej maści pośrednictwa i pomocy różnego rodzaju systemów. Nie ma tu ani wspomagania kierownicy, ani wspomagania hamulców. Zapomnijcie też o ABS-ie i kontroli trakcji. Chociaż z powodu braku tego ostatniego narzekałbym akurat najmniej, bo choć mocy Morgan ma niewiele mocy, to i tak można liczyć na efektowny (dla kierowcy) wyjazd ze skrzyżowania.

Efektowna dla wszystkich w koło jest za to sama obecność 3 Wheelera. Prędzej niezauważony przejdzie George Clooney, niż Morgan, a i on nie zbierze tyle pozytywnych reakcji, co to maleństwo. Naprawdę nie spotkałem się jeszcze z taką ilością okazanej sympatii na ulicach. Za 3 Wheelerem oglądał się każdy, bez względu na wiek i płeć, zaś rozmowy na temat auta przy Am Sandtorkai pochłonęły znaczną część czasu, jaki chciałem poświęcić na zdjęcia. Dla tego Morgana zatrzymywały się nawet wycieczki. Potrzebne są Wam większe dowody wyjątkowości? Pomimo iż jest w nim potwornie ciasno, a lewa noga boli już po kilku kilometrach trzymania jej nad pedałem sprzęgła, to i tak pokochałem ten samochód szczerą miłością. Chcę go mieć w swoim garażu, ponieważ jak mało które auto, dostarcza wręcz niepowtarzalną radość z jazdy.

Jest wiele zestawień, w których wymieniono jakimi samochodami powinno się chociaż przejechać przed śmiercią i w żadnym z nich nie wymieniono Morgana, a to wielki błąd. W moim zestawieniu 3 Wheeler na pewno trafiłby do pierwszej trójki. A jeśli chcesz go sobie sprezentować, to niestety najbliższy dealer Morgana znajduje się dopiero w Hamburgu. Musisz też przygotować się na całkiem spory wydatek, ponieważ cena początkowa to bardzo poważne 195 tysięcy złotych, zaś prezentowany model wyposażony dodatkowo w m. in. Short shifter (skraca czas zmiany biegów), skórzaną tapicerkę obszywaną w romby, piękną, drewnianą kierownicę oraz lakierowane osłony wydechów, kosztuje ponad 205 tysięcy złotych. To połowa ceny Porsche Boxstera, ale wierzcie mi, że naprawdę warto. Tym bardziej, że spadek wartości właściwie tutaj nie istnieje.

Marcin Koński

Czytaj dalej
Reklama
Komentarze
Reklama

Facebook

Reklama

Testy

Testy5 miesięcy temu

TEST – VOLVO V90 CROSS COUNTRY D4

Wydaje mi się, że uterenowione kombi powstały z dwóch powodów. Pierwszy, aby pomimo większego prześwitu nadal prowadziły się jak normalne...

Testy5 miesięcy temu

TEST – VOLKSWAGEN SCIROCCO R CUP

Szczerze przyznam, że nigdy nie byłem fanem ostatniej odsłony Volkswagena Scirocco z jednego prostego powodu. Nie podoba mi się, a...

Testy6 miesięcy temu

Test – Toyota GT86

Mogłoby się wydawać, że Toyota GT86 to samochód, w którym będziesz mógł zabrać co najwyżej jedną osobę i to co maksymalnie na...

Mitsubishi6 miesięcy temu

TEST – MITSUBISHI ASX 2.2 4WD RALLIART

Jeśli jesteś fanem kultowych marek, o których od jakiegoś czasu wiadomo bardzo niewiele, to Mitsubishi w swoich salonach ma jeszcze...

Mitsubishi7 miesięcy temu

TEST – MITSUBISHI ASX 1.6

Mitsubishi ASX jest na rynku już od 8 lat. To bardzo dużo, zważywszy, że obecnie, producenci w tym czasie zdążyliby...

Opel7 miesięcy temu

TEST – OPEL ASTRA 1.0 TURBO

Bardzo duży, kompaktowy samochód z ekonomicznym, benzynowym silnikiem i rewelacyjnym zawieszeniem za rozsądne pieniądze. Czyżby marzenie „Grażyn” i „Januszy” tak...

Lexus7 miesięcy temu

TEST – LEXUS RX450H

Lexus RX był pierwszym SUV-em na rynku, który miał w ofercie napęd hybrydowy. Z biegiem lat, podobnych konstrukcji pojawiło się...

Renault7 miesięcy temu

TEST – RENAULT MEGANE GRANDTOUR GT

Topowy, rodzinny kompakt od Renault charakteryzuje się fantastycznym systemem 4Control i ponad 200 konnym silnikiem z turbodoładowaniem. O ile pierwsze jest...

Jeep8 miesięcy temu

TEST – JEEP COMPASS 1.4 MULTIAIR

Po niezbyt udanym poprzedniku, Jeep postanowił nie składać broni i zbudował nowy model kompaktowego SUV-a. Aby Compass numer dwa miał...

Hyundai8 miesięcy temu

TEST – HYUNDAI TUCSON 1.7 CRDI

Hyundai Tucson to całkiem ładny, nieźle wyposażony i atrakcyjnie skalkulowany SUV, który najprawdopodobniej przypadnie do gustu zdecydowanej większości poszukujących tego...

Najpopularniejsze