Obserwuj nas

Fiat

Test – Mitsubishi Space Star 1.2 i FIAT 500 1.2

Dyskomfort trudnego wyboru

Mówi się, że posiadanie możliwości wyboru to ogromny komfort, ale nie w wypadku prezentowanej dwójki. Tutaj albo wybierasz styl, albo osiągi. Absolutnie bez najmniejszych kompromisów.

Mitsubishi Space Star Silnik: R3 Pojemność: 1193 cm3 Moc: 80 KM/6000 obr./min. Moment: 106 Nm/4000 obr./min. Skrzynia biegów: Manualna, pięciobiegowa 0-100 km/h: 11.7 s Prędkość max. 180 km/h Masa 845 kg Cena 40 990 PLN

Fiat 500 Silnik: R4 Pojemność: 1242 cm3 Moc: 69 KM/5500 obr./min. Moment: 102 Nm/3000 obr./min. Skrzynia biegów: Manualna, pięciobiegowa 0-100 km/h: 12.9 s Prędkość max. 160 km/h Masa 865 kg Cena 45 600 PLN

Estetyka to dziwny rodzaj zmysłu. Wszyscy ją mają, ale nie na każdego działa w taki sam sposób. Weźmy na przykład styl ubioru. Jako, że sam nie znam się na tym, co zakładają na siebie znani i lubiani, pozwólcie, że podeprę się tym, co piszą media. Według nich bardzo dobrze na co dzień ubiera się Aleksandra Kwaśniewska, zaś totalnym przeciwieństwem jest Tomasz Karolak. Ja z kolei mogę powiedzieć, że zarówno to, jakie auto podoba się córce pary prezydenckiej, przypadnie do gustu również aktorowi i na odwrót.

A skoro samochody kupuje się przede wszystkim oczami, to na ulicach bardzo łatwo znaleźć coś miłego dla oka, jak np. FIAT 500, czy MINI. Oczywiście producenci świetnie to rozumieją, dlatego też wspomniana pięćsetka jest droższa od nowszego FIAT-a Pandy, a BMW 6 Gran Coupe jest warta tyle, co dobrze wyposażona „piątka” z tym samym silnikiem. Inną rzeczą jest fakt, że żaden producent nie pozwoliłby na to, by wypuścić na światło dzienne samochód, który jest brzydki i to też warto zrozumieć. Naturalnie nie oznacza to, że zachęcam Was do kupienia co popadnie, bo zaręczam, że nie upadłem na głowę.

Zmierzam do tego, że estetyka jest rzeczą względną, co tłumaczy fakt, iż osoba, która dała zielone światło, np. Fordowi Taurusowi, Pontiacowi Aztekowi czy Mitsubishi Space Starowi, ma wyczucie estetyczne na poziomie rozwielitki. A jakby tak porównać ze sobą piękną i bestię? Wiem, że nie będę tym testem zbyt nowatorski, ale FIAT 500 i Mitsubishi Space Star wręcz proszą się o takie zestawienie.

Przede wszystkim dlatego, że kosztują podobne pieniądze, mają silniki o tej samej pojemności i z założenia, w mieście ma im być najlepiej. Moje wnioski są jednak trochę zgoła odmienne, ale o nich będę mówić wedle mojej ściśle uporządkowanej kolejności.

Dlatego też zacznijmy od tego, co widzi się przy pierwszym spotkaniu. FIAT-a 500 zdążył już chyba zobaczyć prawie każdy. W końcu na rynku jest z nami już od 2007 roku. Mimo upływu 8 lat, samo auto nadal może się podobać i doskonale widać to po wynikach sprzedaży, dlatego też FIAT póki co ani myśli nad wprowadzeniem następcy. Wystarczy tylko popatrzeć na ten sympatyczny pyszczek z dwoma parami świateł i stylowym wąsikiem z chromu, by dzień nagle stał się choć ciut lepszy.

STRONY: 1 2 3

Strony: 1 2 3

Czytaj dalej
Reklama
Komentarze

Fiat

Test – Fiat Tipo 1.6 Multijet

Do doskonałości jest mu daleko. W dodatku jest droższy od wersji sedan, jednak względem klasowych rywali jest bezlitosny. Fiat Tipo 1.6 Multijet to komfortowe i oszczędne auto do pokonywania setek kilometrów.

[divider]Specyfikacja[/divider]Silnik: R4 Pojemność: 1598 cm3 Moc: 120 KM/3750 obr./min. Moment: 320 Nm/1750 obr./min. Skrzynia biegów: Manualna, sześciobiegowa 0-100 km/h: 9.8 s Prędkość max. 200 km/h Masa 1295 kg Cena 67 000 PLN

Szczerze powiedziawszy nie wiem, dlaczego w naszym języku utarło się, że każde obuwie sportowe jest „adidasem”. Jednocześnie rodzi się we mnie pytanie, czemu nie „pumą”, albo „najkiem”? Teraz robi się już o tyle ciekawiej, że rośnie świadomość modeli obuwia, jakie się nosi, więc coraz częściej słyszy się „superstary”, „erforsy” i im podobne. Sam noszę Airmaxy i nie nazywam ich „adidasami”. Choćby z tego powodu, że to Nike-i i nie zwykłem mówić na buty marki „A”, „B”. Inną rzeczą jest fakt, że „adidasem” nazywany jest każdy sportowy but. Bez względu na jego cenę, czy zgodność z oryginałem.

Podobne wrażenie odniosłem za kierownicą FIAT-a Tipo. W zeszłym roku jeździłem niemal identycznie skonfigurowaną wersją sedan. Ten sam, wysokoprężny silnik i ręczna skrzynia. Wyposażenie raczej podobne. Mimo wszystko nie sposób było nie doszukać się różnic. Najpoważniejszą z nich jest podejście do poszczególnych modeli. Tipo sedan miało bardzo wyraźnie rozrysowany, budżetowy charakter. Nie znajdziesz tam LED-owych świateł do jazdy dziennej, a deska rozdzielcza jest tak mocno rozbudowana, jakby wyświetlacz na konsoli środkowej pochodził od ekranu kineskopowego telewizora Rubin. Między innymi właśnie dlatego jego cena jest niższa, niż hatchbacka i zaczyna się od 45 tysięcy złotych (1.6 Multijet startuje od 62 100 zł).

Za co więc w hatchbacku dopłaca się blisko 5 tysięcy złotych? Poza tym, co już wymieniłem, to raczej nie mam zielonego pojęcia. Z zewnątrz auto, w porównaniu do poprzedniego Bravo, stało się zdecydowanie bardziej pragmatyczne w formie. To hatchback, któremu — jeśli patrzysz pod odpowiednim kątem — bliżej nawet do kombi, niż klasycznego kompakta, a wszystko przez to, że linia dachu praktycznie w ogóle nie opada. Nawet felgi są tu w zdroworozsądkowym rozmiarze — 16 cali —, co teraz wcale nie musi być wadą, ze względu na jakość dróg, którymi przyszło mi jechać („niskoprofilówka” mogłaby tego nie przeżyć). Nie jest jednak prawdą, że FIAT pozbył się resztek finezji przy projektowaniu Tipo. Popatrzcie na błyszczący się grill oraz na wyraziste przetłoczenia, ciągnące się od maski przez cały dach. To na pewno przykuwa uwagę. Tak samo, jak „bananowe”, tylne światła.

W środku, rozsiądź się na całkiem wygodnym fotelu i zauważ, że miejsce Rubina zajął tablet (tylko w wersji Lounge). Od razu zrobiło się lepiej. Na wschód od niego, wskazówki zegarów wiszą pionowo w dół, do momentu, kiedy nie przekręcisz kluczyka w stacyjce. Wtedy robią obieg kontrolny po skali (ale nie całej) i zatrzymują się na zerach. Inną fajną rzeczą jest Start-stop. A właściwie jego wyłącznik, którego użyjesz tylko raz, ponieważ ten zapamiętuje wybraną opcję. Brawo FIAT!

Kolejnymi rzeczami wartymi uwagi są krótkie skoki lewarka przy parzystych biegach i nawigacja TomTom, która bardzo szybko znajduje lokalizacje. No, ale po przybitej piątce, trzeba dać też kuksańca za plastiki o fakturze spalonej słońcem skóry na twarzy 80-letniego Włocha. Na tym jeszcze nie koniec, bo system multimedialny również potrafi dać plamę wyłączając się na dziesiątki kilometrów, akurat wtedy, kiedy najbardziej potrzebujesz nawigacji. A, i jeszcze jedna rzecz. Nie polegaj na niej aż tak bardzo. Zwłaszcza, kiedy obrałeś sobie najkrótszą drogę do celu. Często będziesz musiał jeździć najgorszej jakości drogami, albo zjeżdżać z asfaltu w kartofliska.

Dobrze, że spory profil opon oraz miękkie zawieszenie sprostały warunkom dość wymagającej trasy. Silnik za to okazał się być dość oszczędny, bo przy normalnym tempie jazdy, w trasie wypijał 5 litrów ropy na każde 100 km. Inna „setka” padała łupem wskazówki prędkościomierza w niespełna 10 sekund, a prędkość maksymalna to równo 200 km/h. Rozczarujesz się jednak, jeśli zechcesz jechać możliwie jak najoszczędniej. Średnie spalanie jest wtedy niższe o 0.4 litra na setkę, więc sam widzisz, że ekodriving jest tu mało opłacalny. Z drugiej jednak strony nie ma co przesadzać z szybkością, bo miękkie zawieszenie Tipo miewa tendencję do wpadania w podsterowność, a hamulce mogłyby być skuteczniejsze.

Wniosek nasuwa się sam. Znalezienie lepiej prowadzącego się i bardziej oszczędnego auta raczej nie powinno być trudnym wyzwaniem. Nie oznacza, że Tipo jest złe. To wygodny i dość oszczędny samochód, w którym bez problemu będziesz pokonywać setki kilometrów, a jego pragmatyczna forma owocuje naprawdę wielkim wnętrzem. No i cena jest praktycznie bezkonkurencyjna. Ta zaczyna się od 67 tysięcy złotych, a jeśli będziesz chcieć skonfigurować samochód na wzór prezentowanego, wybierz m. in. wersję Lounge, lakier metallic, kamerę cofania z czujnikami i nawigację satelitarną, a przyjdzie ci zapłacić 85 350 zł. Niektóry rywale dopiero zaczynają swój cennik od tego poziomu.

Marcin Koński

Czytaj dalej

Fiat

Test – Fiat Tipo 1.6 Multijet

Może się wydawać, że po latach cenowych szaleństw, FIAT postanowił wrócić do budowania tanich samochodów (za wyjątkiem wszystkich odmian 500). Dowód? Za Tipo, producent każe sobie płacić przynajmniej 45 tysięcy złotych. Czy wersja z drugiego końca cennika również okaże się rozsądnie skalkulowana?

[divider]Specyfikacja[/divider]Silnik: R4 Pojemność: 1598 cm3 Moc: 120 KM/3750 obr./min. Moment: 320 Nm/1750 obr./min. Skrzynia biegów: Manualna, sześciobiegowa 0-100 km/h: 9.7 s Prędkość max. 199 km/h Masa 1270 kg Cena 62 100 PLN

Jeśli zasady języka polskiego byłyby zależne ode mnie, to jedną z pierwszych zmian, jakie bym wprowadził, dotyczyłyby ustalenia rodzaju gramatycznego niektórych słów. Pierwszym z nich byłby skrótowec „FIAT”. Generalnie skrót od Fabbrica Italiana Automobili Torino jest rodzaju męskiego i co do tego nie ma żadnych wątpliwości, jednakże jakbym miał ocenić poczynania marki, to byłyby bliższe raczej kobiecie. Dlaczego? Cytując klasyka “kobieta zmienną jest”. Wszystko zaczęło się mniej więcej 16 lat temu, kiedy zaprezentowano kompaktowego Stilo. Z założenia auto miało bez kompleksów konkurować z segmentowym benchmarkiem, czyli Volkswagenem Golfem. Mało tego, były też pogłoski o ataku marki na segment premium.

Wtedy też marka postanowiła położyć większy nacisk na lepiej wyposażone, ale co za tym idzie, droższe auta. Przynajmniej do momentu, kiedy producent uznał, że trochę przesadził z ceną. I choć Stilo nie odniosło sukcesu, marka dalej miała podążać obranym kursem. Złotym środkiem okazało się Bravo, co też potwierdziły dużo lepsze wyniki sprzedażowe. Co prawda auto nie było już tak innowacyjne, ale posiadało to, czego klient oczekiwał od samochodu tej klasy. I to trochę zastanawia, bo teraz z jednej strony w ofercie jest cała gama różnych modeli 500, które mają rywalizować z MINI. Jest też 124, nawiązujący do klasycznego poprzednika, aby wdrapać się na pułki premium, jednak z drugiej strony spotyka się coraz bardziej budżetowe modele, gdzie bryluje m. in. Panda oraz Tipo.

Dla ścisłości, Tipo nie oznacza jedynie kompaktowego sedana. To również kombi oraz hatchback, zastępujący Bravo. Ostatni jest też wyraźnie tańszy od poprzednika, bo ceny rozpoczynają się od 49 900 złotych. Sedan jest jeszcze mniejszą inwestycją, ponieważ można go nabyć mając 4 tysiące złotych mniej i to widać. Budżetowy charakter zdradzają wszechobecne plastiki, bardzo przeciętnej jakości. Te nie drażnią aż tak bardzo, jak inne, udające skórzaną tapicerkę. Mieszane uczucia budzi też nawigacja TomToma, bo choć z jednej strony cieszy jej obecność, tak z drugiej strony stosunkowo niewielki wyświetlacz z brzydką mapą nie zachwyca, zaś ciągłe powracanie do innej, niż domyślnej konfiguracji przy każdym uruchomieniu auta potrafi doprowadzić do szału mniej więcej tak bardzo, jak tłumaczenie menu, często budzące uśmiech politowania.

Na pochwałę zasługują za to zegary, które nie dość, że są ładne, to jeszcze wskazówki po wyłączeniu silnika opadają pionowo do dołu, jak jeszcze całkiem niedawno w samochodach wyścigowych! Zadziwiające jest też to, że udało się upchnąć na kierownicy aż tyle funkcji. Jest tu sterowanie komputerem pokładowym, tempomatem oraz telefonem. Producent jednak poświęcił na to wszystko tak dużo miejsca, że na najbardziej potrzebne przełączniki obsługi radia znalazły się z tyłu kierownicy, czyli tam, gdzie praktycznie są nie do odnalezienia. Inną rzeczą jest fakt, że jak będziecie szukać ich długo i bezskutecznie, bo prędzej zaczną boleć was plecy od twardych siedzeń. Jako takim pocieszeniem jest za to miękkie zawieszenie, które z drugiej strony zaskakująco dobrze radzi sobie przy szybko pokonywanych zakrętach.

Warunkiem dynamicznej jazdy jest utrzymywanie silnika w okolicach przynajmniej 2 tysięcy obrotów na minutę. Wtedy można liczyć na mniej więcej 320 Nm momentu obrotowego i maksymalnie 120 KM, dzięki którym sprint do 100 km/h trwa mniej, niż 10 sekund, zaś prędkość maksymalna to 200 km/h. Jak na budżetowego sedana to przyzwoite wyniki. Zwłaszcza, że przy takiej jeździe zużycie paliwa oscyluje wokół 6 litrów paliwa na 100 km. Rozczarowuje za to skuteczność hamulców, bo te okazują się być wystarczająco dobre jedynie w warunkach miejskich.

Wygląd za to jest jednym z najmocniejszych stron Tipo. Nadwozie nie sprawia wrażenia, jakby miało doklejony kufer, a proporcje są bardzo przyzwoite. Najlepsze wrażenie robią za to bardzo wyraziste przetłoczenia biegnące przez maskę oraz dach. Nie da się też ukryć, że styliści FIAT-a inspirowali się Mercedesem, bo bardzo ładny grill z chromowanymi wstawkami, poza Tipo, znajdziecie tylko w samochodach z gwiazdą w logo. Tył również nie pozostał anonimowy, w czym nie małe znaczenie mają oryginalne światła, „spięte” ze sobą cienką, chromowaną listwą.

Podsumowując, myślę, że ten model wyszedł FIAT-owi bardzo przyzwoicie, bo wygląda na zdecydowanie droższego, niż jest w rzeczywistości i jeśli miałbym tutaj coś poprawić, to zwiększyłbym rozmiar kół. W środku, pierwsze wrażenie również jest pozytywne, jednak przy dłuższym poznaniu, jedyne, co się broni, to zegary oraz poziom wyposażenia. Prezentowany samochód w wersji Lounge został doposażony w m. in. lakier metaliczny, 17 calowe felgi aluminiowe, nawigację satelitarną oraz kamerę cofania z czujnikami parkowania. Wartość auta powinna zamknąć się na bardzo uczciwej kwocie 82 600 złotych.

Marcin Koński

Czytaj dalej

Fiat

Test – FIAT 500X City Look 1.6 E-TORQ

Bulwarówka. To określenie pasuje tu jak chyba nigdzie indziej. FIAT 500X to niezwykle wdzięczne i stylowe auto. Będziesz w niebo wzięty, jeśli tylko nie będziesz oczekiwać od wersji 1.6 E-TORQ osiągów na miarę Warm Hatcha.

[divider]Specyfikacja[/divider]Silnik: R4 Pojemność: 1598 cm3 Moc: 110 KM/5500 obr./min. Moment: 152 Nm/4500 obr./min. Skrzynia biegów: Manualna, sześciobiegowa 0-100 km/h: 11.5 s Prędkość max. 180 km/h Masa 1275 kg Cena 59 900 PLN

Tekst piszę dobre kilka dni po świętach Bożego Narodzenia, kiedy poza wyjątkową atmosferą, ubraniami w renifery, drzewka, mikołaje oraz płatki śniegu, choinką zabarykadowaną prezentami oraz nierozłącznymi z tym czasem, iście zimowymi 10 stopniami Celsjusza za oknem jest jeszcze jedna rzecz, której nie sposób przyporządkować do żadnego innego okresu. Są to świąteczne żarty, które tak naprawdę nie bawią nawet za pierwszym razem, a kiedy słyszysz je po raz 6742 raz, masz ochotę wsadzić sobie w uszy odpalone petardy, które zakupiłeś na Sylwestra.

Dokładnie tak samo reaguję na kolejne wariacje FIAT-a 500. Tych jest tak dużo, że trudno będzie pokazać jej skalę bez wymienienia wszystkich jej członków, więc mamy: FIAT 500, 500C, 500E, 500X Off-Road Look, 500X City Look, 500L, 500L Trekking, 500L Living, Abarth 500 Custom, 595 Turismo, 695 Biposto, 595 Competizione, 500C Custom, 595C Turismo oraz 595C Competizione. 14 wariacji na temat jednego modelu i 26 edycji specjalnych. Oczywiście można byłoby zrobić jeszcze małego sedana na bazie 500 oraz kombi, dostawczaka, kombivana, pick-up-a i wszystkie zaprezentować w odmianach bazowych oraz sportowych, co dałoby ilość modeli równą populacji Belgii. Sęk w tym, że na kolejne premiery nikt by nie przyszedł, ponieważ domowi, niezależni graficy dużo wcześniej odgadliby, jak wyglądałyby owe samochody. Być może dlatego najnowszy model Tipo w żadnym stopniu nie przypomina 500. Jest to europejski odpowiednik znanego za Oceanem od 3 lat Dodge-a Darta.

Wracając jednak do 500X-a, czy wyżej wymieniony zarzut powinien skreślić ten samochód już na wstępie? Raczej nie, jednak jeśli bierzecie pod uwagę wariant City Look z silnikiem 1.6 E-TORQ, jako samochód w trasę, to lepiej poszukajcie sobie czegoś bardziej odpowiedniego i szybszego, niż osuwający się lodowiec. 110 KM i 152 Nm niezbyt chętnie wprawiają w ruch bardziej wyrośniętego FIAT-a (jakby ktoś jeszcze pytał, to napęd jest na przednią oś), a obiecywane 11,5 sekundy do 100 km/h w rzeczywistości trwają cały dzień. Jeśli chodzi o prędkość maksymalną, to muszę uwierzyć na słowo, bowiem nie miałem tak dużo determinacji, by rozpędzić się do deklarowanych 180 km/h.

Odnoszę wrażenie, że producent o tym wszystkim wiedział, dlatego w nazwie zapisał przeznaczenie samochodu. W mieście 500X czuje się jak ryba w wodzie. Nadal co prawda nie jest jakoś spektakularnie sprawny. Rzekłbym wręcz, że jest trochę zbyt ociężały, jednak rozpędzenie się do miejskich wartości nie jest już tak czasochłonne. Poza tym docenicie całkiem przyjemnie działającą skrzynię biegów, dobrze zestrojone wspomaganie i bardzo przyzwoicie pracujące zawieszenie. Dodajcie do tego odpowiedni do pokonywania krawężników prześwit, a otrzymacie wszystko, co potrzeba do bezstresowego przemierzania miasta. No i w bonusie otrzymacie styl. Bardzo dużo dobrego stylu.

W końcu nie bez powodu FIAT postanowił maksymalnie rozdmuchać gamę modelową 500. Bazowy model okazał się prawdziwym strzałem w dziesiątkę, który bez większych zmian produkowany jest już od 9 lat. A że popyt na pięćsetkę nie gaśnie, to śmiało można iść tą drogą, czego nie uważam za wadę. 500X jest tak niesłychanie urocza, że z przyjemnością kupiłbym ją mojej żonie, gdyby go chciała i gdybym ją jeszcze miał. A wszystko to zawdzięcza odziedziczeniu charakterystycznych cech oryginału. Są tu podwójne, okrągłe przednie światła (choć te bardziej zbliżone są do owalu), chromowana listwa z logiem oraz maska z charakterystycznym przetłoczeniem. Cała reszta, choć już inna, nadal zachowuje charakter najmniejszej pięćsetki. Bardzo podobają mi się szprychowe felgi, a także duże, tylne światła, otoczone chromowaną listwą oraz to, w jaki sposób opada linia klapy bagażnika. Jakbym miał szukać jakiś słabych stron wyglądu, to prędzej bym się zestarzał, niż na coś konkretnego wpadł.

Jakby się tak zastanowić nad wnętrzem, to miałbym bardzo podobny problem. Na pierwszy rzut oka bardzo pozytywnie zaskakuje wysoka jakość wykonania. Plastiki są miłe w dotyku — tam, gdzie ma być miękko, jest miękko, itp. — a skórzana tapicerka jest tak bardzo przyjemna w dotyku, że gorsze dotykałem już w samochodach klasy Premium. Tak, jeśli chodzi o skórę, to Włosi mają fetysz na jej punkcie. Wnętrze może być najgorszej klasy plastikowym toi toi-em, ale siedzenia muszą cieszyć oko i być porządne. Pewnie gdybym był uparty, to podobnego zapisu mógłbym doszukać się w ich konstytucji. Poza tym nie sposób nie doszukać się tu nawiązań do najlepszych lat włoskiej motoryzacji. Przyciski pod ekranem nawigacji mają bardzo klasyczny kształt, zegary mają bardzo prostą i minimalistyczną formę, zaś klamki przypominające te z pierwszego 500 są po prostu piękne.

Sami więc widzicie, że na koniec praktycznie zapomnieliście o wszystkim tym, co przekreślało 500X-a. To piękny samochód do odwożenia dzieci do szkoły i do zdobywania miasta. A jeśli chcesz nim wypuścić się w trasę, to lepiej zainwestuj w mocniejszy silnik. Za nim przemawia jedynie cena, a tak wynosi niespełna 60 tysięcy złotych. Doposażcie jednak auto do poziomu prezentowanego auta, a przyjdzie Wam zapłacić słone 106 700 zł. Za co przyszłoby Wam tyle wydać? Za m. in. najbogatszą wersję wyposażeniową, panoramiczne okno dachowe, podgrzewane siedzenia, czujniki zmierzchu i deszczu, nawigację satelitarną, skórzaną tapicerkę oraz system audio Beats. Jeśli to dużo, to pocieszę Was, że taką samą wartość osiągnąłem w MINI wybierając zaledwie lakier i felgi.

Marcin Koński

Czytaj dalej
Reklama

Facebook

Reklama

Testy

Testy3 miesiące temu

TEST – VOLVO V90 CROSS COUNTRY D4

Wydaje mi się, że uterenowione kombi powstały z dwóch powodów. Pierwszy, aby pomimo większego prześwitu nadal prowadziły się jak normalne...

Testy3 miesiące temu

TEST – VOLKSWAGEN SCIROCCO R CUP

Szczerze przyznam, że nigdy nie byłem fanem ostatniej odsłony Volkswagena Scirocco z jednego prostego powodu. Nie podoba mi się, a...

Testy4 miesiące temu

Test – Toyota GT86

Mogłoby się wydawać, że Toyota GT86 to samochód, w którym będziesz mógł zabrać co najwyżej jedną osobę i to co maksymalnie na...

Mitsubishi4 miesiące temu

TEST – MITSUBISHI ASX 2.2 4WD RALLIART

Jeśli jesteś fanem kultowych marek, o których od jakiegoś czasu wiadomo bardzo niewiele, to Mitsubishi w swoich salonach ma jeszcze...

Mitsubishi5 miesięcy temu

TEST – MITSUBISHI ASX 1.6

Mitsubishi ASX jest na rynku już od 8 lat. To bardzo dużo, zważywszy, że obecnie, producenci w tym czasie zdążyliby...

Opel5 miesięcy temu

TEST – OPEL ASTRA 1.0 TURBO

Bardzo duży, kompaktowy samochód z ekonomicznym, benzynowym silnikiem i rewelacyjnym zawieszeniem za rozsądne pieniądze. Czyżby marzenie „Grażyn” i „Januszy” tak...

Lexus5 miesięcy temu

TEST – LEXUS RX450H

Lexus RX był pierwszym SUV-em na rynku, który miał w ofercie napęd hybrydowy. Z biegiem lat, podobnych konstrukcji pojawiło się...

Renault5 miesięcy temu

TEST – RENAULT MEGANE GRANDTOUR GT

Topowy, rodzinny kompakt od Renault charakteryzuje się fantastycznym systemem 4Control i ponad 200 konnym silnikiem z turbodoładowaniem. O ile pierwsze jest...

Jeep6 miesięcy temu

TEST – JEEP COMPASS 1.4 MULTIAIR

Po niezbyt udanym poprzedniku, Jeep postanowił nie składać broni i zbudował nowy model kompaktowego SUV-a. Aby Compass numer dwa miał...

Hyundai6 miesięcy temu

TEST – HYUNDAI TUCSON 1.7 CRDI

Hyundai Tucson to całkiem ładny, nieźle wyposażony i atrakcyjnie skalkulowany SUV, który najprawdopodobniej przypadnie do gustu zdecydowanej większości poszukujących tego...

Najpopularniejsze