Obserwuj nas

MINI

MINI Cooper S

Dogonić małego

W trakcie testu najmocniejszego cywilnego BMW serii 3, naczelny zauważył szybko przemieszczający się pstrokaty punkt lawirujący pomiędzy samochodami. Postanowił dorównać tempa zamaskowanemu uciekinierowi, by przyjrzeć się co skrywają metry kwadratowe folii.

Wyścig przypominał pojedynek Toma i Jerrego, jednak w przeciwieństwie do kreskówkowych bohaterów, BMW 335d szybko dogoniło swój cel. Pomimo iż auto miało zasłonięte niemal wszystkie charatkerystyczne elementy, bez większej wątpliwości dało się w nim rozpoznać nową odmianę MINI. Zwłaszcza, że wszelkie wątpliwości rozwiało logo na kierownicy pobłyskujące w promieniach marcowego słońca. Zatrzymaliśmy się na tajnym torze testowym FSO w Warszawie, przy ulicy Jagiellońskiej 69.

Bez wątpienia już poprzednia generacja bardzo wysoko postawiła poprzeczkę nie tylko rywalom, ale też przede wszystkim inżynierom projektującym nowe wcielenie MINI. Sztywnego, bardzo szybkiego i niezwykle pewnego w prowadzeniu. Jeszcze rok temu sporo słyszało się, że nowy model miał zerwać z kontynuacją stylu poprzedników i klasycznego Mini, jednak chyba krytyczne głosy fanów ściągnęły na ziemię stylistów myślących o niebieskich migdałach. W końcu ludzie chcą nowe MINI tylko dlatego, że przypomina stare!

Pierwsze oficjalne zdjęcia pozwoliły odetchnąć z ulgą – samochód będzie wyglądał jak poprzednik. Przy okazji jednak zaczęły pojawiać się głosy, że styliści jednak postawią na swoim i zmienią coś, co było nienaruszalne, aż do ostatniej serii MINI. Zegary z klasycznego miejsca po środku deski rozdzielczej powędrowały przed kierowcę. Niby nic nowego, bo już wcześniej pojawiały się wersje z prędkościomierzem przed kierownicą, jednak zawsze wtedy można było pozostać przy bardziej klasycznej opcji. Tutaj nie będzie takiej możliwości. No nic, czas uruchomić silnik przyciskiem na środku konsoli centralnej i ruszyć przed siebie.

Długo nie trzeba czekać, by poznać prawdziwie diabelski charakterek nowego MINI. Cooper S jest jak szalony psiak, który wszędzie musi wetknąć swój mokry nos. 192 KM wyciśnięte z 2 litrowego silnika wręcz rozsadzają nadwozie ważące 1250 kilogramów, czego efektem jest przekroczenie 100 km/h w niespełna 7 sekund i prędkość maksymalna na poziomie 235 km/h. Wynik wręcz imponujący zważywszy na to, że siedzimy w aucie wielkości pchły. Jakbyście oniemieli z zachwytu na widok tych cyferek, to przypomnę Wam, że MINI nie słynie tyle z świetnych osiągów, co z prowadzenia na zakrętach.

Nowy model nie tylko sprawniej zmienia kierunek jazdy. Jest też jeszcze pewniejsze w prowadzeniu przy jednocześnie zdecydowanej poprawie komfortu jazdy. Oznacza to tyle, że już nie będą wypadały plomby z zębów, ani dyski z kręgosłupa podczas przedzierania się przez „kocie łby”. Jest jeszcze jedna rzecz, za którą popadłem w tym aucie w stan uwielbienia – nowy Cooper S wreszcie nauczył się strzelać z wydechu! Radio nie jest już Wam potrzebne zupełnie do niczego.

A żeby nie było, że nowe MINI przypomina typowy serial z TVN-u, gdzie albo jest dobrze, albo lepiej, to przygotujcie się na bardzo dużą dawkę goryczy. Nie trzeba daleko szukać, bo pierwszą wadę znajdziecie na zanim na dobre zaczniecie się przyglądać nadwoziu. Tak, dobrze myślicie. Wcześniejsze wersje MINI prezentowały się zgrabnie właściwie z każdego ujęcia. Ten, pod ogólnym zarysem klasyka nie jest w stanie uchronić Quasimodo z karykaturalnie przerośniętym nosem, reflektorami i tylnych światłami.

Żeby było jeszcze zabawniej, to dodam, że wlot powietrza na masce nie pełni już żadnego zadania, gdyż jest zwyczajną atrapą. W środku poza przeniesionym prędkościomierzem można doszukać się też wreszcie normalnie wyglądających łopatek, jednak niestety w trybie sekwencyjnym szybkość zmiany przełożeń trochę trwa, dlatego szybko zdecydowałem się powierzyć zmianę biegów komputerowi.

A trochę szkoda, bo po samochodzie, który potrafi bardzo szybko jechać zarówno na prostej, jak i w zakrętach powinno oczekiwać się porządnego trybu sekwencyjnego, który dorówna temperamentem zawadiackiemu Cooperowi S. Zwłaszcza, że automat wymaga dopłaty do podstawowych 101 tysięcy złotych kolejnych 7,5 tysiąca złotych. Chcecie wyposażyć samochód w to, co miał testowy model? Przygotujcie się na ostrą jazdę z udziałem kolejnych 26 tysięcy złotych, za które kupicie m. in. wielofunkcyjną kierownicę, nawigację, 2 strefową klimatyzację, czy światła adaptacyjne. Cóż. MINI nigdy nie było tanie, a to wcale nie chce być wyjątkiem od reguły.

Czytaj dalej
Reklama
Komentarze

MINI

TEST – MINI COOPER S E COUNTRYMAN

Hybrydowe MINI Countryman jest najszybszym modelem z „Cooper S” w nazwie. Do 100 km/h, auto przyspiesza niewiele wolniej, od topowego John Cooper Works, a jeśli będziesz regularnie ładować samochód z gniazda, praktycznie zapomnisz o wizytach na stacji benzynowej. Czyżby ten samochód był jeżdżącą perfekcją?

[divider]Specyfikacja[/divider]Silnik: R4 Pojemność: 1499 cm3 Moc: 224 KM/4400 obr./min. Moment: 220 Nm/1250-4300 obr./min. Skrzynia biegów: Automatyczna, sześciobiegowa 0-100 km/h: 6.8 s Prędkość max. 198 km/h Masa 1660 kg Cena 147 000 PLN

KIlka lat temu rozpoczęła się moda na jedne z najlepszych butów, jakie kiedykolwiek można było kupić. Trampki. Wszyscy zaczęli je nosić. Kobiety, mężczyźni, starzy oraz młodzi. Ja też zacząłem i miałem ich z 8 par, z czego gdzieś w domu zalegają mi ze 3. Szał na tego typu obuwie doszedł już do tak absurdalnego poziomu, że projektanci zaczęli pokazywać różnego rodzaju szpetne pomysły na połączenie trampków z butami na koturnach, albo co gorsza, szpilek.

Pewnie sobie myślisz, że tak tragikomiczne pomysły nie pojawiły się nigdzie indziej. Ależ oczywiście, że są. Popatrz tylko na to, co zrobiło MINI. Pierwsza generacja odświeżonego modelu jeszcze obyła się bez zbędnego udziwniania, jednak przy okazji drugiej — jak to jest w przypadku mody, która trwa już dość długo — zdecydowało się wypuścić uterenowiony model Countryman. Te właściwości terenowe oczywiście należy brać z odpowiednim dystansem, bo prześwit nie pozwala nawet na pokonanie szutrowej drogi, bez ryzyka zaczepienia podwoziem kępki trawy. Nie inaczej jest też z drugim wcieleniem modelu, który w moich oczach jest niczym innym, jak trampkiem z obcasem.

Dlaczego? Mam wrażenie, że właściwości terenowych jest tu jeszcze mniej, niż w poprzedniku. Owszem, postanowiłem sprawdzić, jak w wydaniu hybrydowym, działa napęd na obie osie, w lekkim terenie. Szczerze powiedziawszy, bardzo starałem się, o to, aby ten był jak najlżejszy dla Countrymana. Nawet nie ze względu na napęd spalinowo-elektryczny (przód wprawia w ruch tradycyjny silnik, tył jednostka elektryczna). Zecydowanie bardziej przeszkadzał mi prześwit, praktycznie taki sam, co w każdym aucie segmentu B.

Nadal też nie jestem w stanie przyzwyczaić się do obecnego wyglądu MINI. Mimo, że tutaj postanowiono kontynuować design poprzednika, to nadal twierdzę, że kluczowe detale powinny zostać zachowane na dotychczasowym poziomie. Nie będę pić tu do elementów zewnętrznych, bo te w największym z MINI jeszcze się bronią, jednak wewnątrz nadal nie potrafię przekonać się do zegarów o minimalistycznej, ale niezbyt ciekawej formie. Nie jestem też fanem tego, co zrobiono z przestrzenią w konsoli środkowej. Zamiast prędkościomierza, mamy ekran nawigacji i panel radia, oprawiony w LED-owy pierścień. Już lepiej byłoby zrezygnować z odgrzewania tego pomysłu i zaprojektować normalną deskę rozdzielczą. Nie podoba mi się też dźwignia automatycznej skrzyni biegów, kształtem przypominająca kij golfowy.

Chciałbym też zaznaczyć, że MINI Cooper S Countryman jest kompletnie bez sensu, jeśli nie zamierzasz ładować go z gniazda. 35 litrowy zbiornik paliwa wystarczy ci na jakieś 15 minut dobrej zabawy. Jeśli postanowisz trzymać Countrymana pod prądem, frajda zwiększy ci się o mniej więcej 5 minut. Nie jest to wiele, jednak dużo zmienia się w momencie, kiedy postanowisz potraktować auto, jako zwyczajny środek transportu na co dzień. Zasięg „na prądzie” wynosi ponad 40 km, co oznacza, że bez trudu powinno wystarczyć ci paliwa na objechanie większości galerii handlowych w Warszawie, albo pokonanie odcinka dom-praca. Jakbyś się uparł, mógłbyś praktycznie zrezygnować z odwiedzania stacji benzynowych.

Jeśli jednak myślisz, że to MINI jest faktycznie mini, to jesteś w błędzie. Hybrydowy Countryman z kierowcą waży zdrowo ponad 1700 kilogramów, co przekłada się na średnie zużycie paliwa (bez doładowywania akumulatorów) na poziomie 8,5 litra na 100 km, czyli jak na niewielką hybrydę, całkiem niemało. Z drugiej strony, szkoda będzie nie wykorzystać potencjału drzemiącego pod maską i w zawieszeniu. Pierwsze, w połączeniu z napędem elektrycznym, daje ponad 220 KM, a to prawie tyle, co otrzymujesz, wybierając John Cooper Works-a. Niestety, Cooper S E Countryman nie będzie tak samo szybki, co JCW. Wskazówka prędkościomierza nawet nie dobije do kreski z numerem 200, ale za to sprint do setki trwa tylko 6.8 s (JCW jest tylko 0.3 sekundy szybszy).

Nie tylko miłośnicy jazdy na wprost będą zadowoleni. Skrzynia biegów jest bardzo szybka i nie ma problemów z odpowiednim dobraniem przełożenia. Klocki hamulcowe wgryzają się w tarcze tak, jakby były zarażone wścieklizną, zaś układ kierowniczy bez najmniejszej zwłoki nadaje przednim osiom tor jazdy z precyzją co do milimetra. Dzięki temu Countryman daje fantastyczne poczucie zwartości całej konstrukcji. Odnosisz wrażenie, że auto nie robi nic innego, tylko czeka, aż gwałtownie zmienisz kierunek, zaś zawieszenie doskonale radzi sobie nawet z najtrudniejszym zadaniem. To, jak radzi sobie z bardzo szybkim przeniesieniem niemałej masy, zasługuje na największe uznanie.

O ile nadwaga (jaka by nie była) nie jest czymś pożądanym — zwłaszcza w MINI — tak, całkiem spora ilość miejsca z tyłu jest miłą niespodzianką. Warto też zwrócić uwagę na  siedzenia, które poza ciekawą perforacją skórzanej tapicerki, fantastycznie podtrzymują ciało w zakrętach, dodatkowo zachęcając do testowania przeciążeń bocznych. Bardzo podobają mi się też nowe listwy wykończeniowe z ambientowym podświetleniem, które same w sobie nie jest zbyt mocne, jednak w pełnym mroku ciekawie podkreślają prążkowaną fakturę.

Czy w takim razie MINI Cooper S E Countryman jest fajnym samochodem? Jak najbardziej tak, ale pod jednym warunkiem. Tylko wtedy, kiedy masz gdzie go naładować. Jazda z pustym akumulatorem jest najzwyczajniej w świecie bezsensowna. Zwłaszcza, że za cenę wyjściową 147 tysięcy złotych, możesz sobie pozwolić na zakup Coopera S (nawet z napędem na obie osie), który będzie zużywać podobne ilości paliwa. Jeśli jednak będziesz zainteresowany prezentowaną konfiguracją, będziesz musiał wybrać z listy dodatków m. in. 19 calowe felgi aluminiowe, skórzaną tapicerkę, nawigację satelitarną, podgrzewanie foteli, Head-Up i zestaw audio Harman Kardon. Rachunek powinien opiewać na 206 545 zł, a to już bardzo dużo.

Marcin Koński

Czytaj dalej

MINI

Test – MINI Cooper S

MINI dojrzewa po ludzku

Każda generacja MINI ma swoje odzwierciedlenie w etapie życia każdego z nas. Czy to oznacza, że Cooper S stał się dojrzałym, a przez to trochę nudnym samochodem? A może te zabiegi mają trochę inny, głębszy cel? Na wszystkie te pytania postaram się odpowiedzieć w tych kilku krótkich zdaniach. (więcej…)

Czytaj dalej

MINI

Test – MINI One D

Szybszy niż może się wydawać

Może się wydawać, że 95 konny silnik 1.5 będzie jedynie wystarczającym wariantem dla MINI, jednak w rzeczywistości towarzyszące im 220 Nm momentu obrotowego zamienia One D w bardzo szybki pojazd do przemierzania miasta. (więcej…)

Czytaj dalej
Reklama

Facebook

Reklama

Testy

Testy4 miesiące temu

TEST – VOLVO V90 CROSS COUNTRY D4

Wydaje mi się, że uterenowione kombi powstały z dwóch powodów. Pierwszy, aby pomimo większego prześwitu nadal prowadziły się jak normalne...

Testy4 miesiące temu

TEST – VOLKSWAGEN SCIROCCO R CUP

Szczerze przyznam, że nigdy nie byłem fanem ostatniej odsłony Volkswagena Scirocco z jednego prostego powodu. Nie podoba mi się, a...

Testy5 miesięcy temu

Test – Toyota GT86

Mogłoby się wydawać, że Toyota GT86 to samochód, w którym będziesz mógł zabrać co najwyżej jedną osobę i to co maksymalnie na...

Mitsubishi5 miesięcy temu

TEST – MITSUBISHI ASX 2.2 4WD RALLIART

Jeśli jesteś fanem kultowych marek, o których od jakiegoś czasu wiadomo bardzo niewiele, to Mitsubishi w swoich salonach ma jeszcze...

Mitsubishi6 miesięcy temu

TEST – MITSUBISHI ASX 1.6

Mitsubishi ASX jest na rynku już od 8 lat. To bardzo dużo, zważywszy, że obecnie, producenci w tym czasie zdążyliby...

Opel6 miesięcy temu

TEST – OPEL ASTRA 1.0 TURBO

Bardzo duży, kompaktowy samochód z ekonomicznym, benzynowym silnikiem i rewelacyjnym zawieszeniem za rozsądne pieniądze. Czyżby marzenie „Grażyn” i „Januszy” tak...

Lexus6 miesięcy temu

TEST – LEXUS RX450H

Lexus RX był pierwszym SUV-em na rynku, który miał w ofercie napęd hybrydowy. Z biegiem lat, podobnych konstrukcji pojawiło się...

Renault6 miesięcy temu

TEST – RENAULT MEGANE GRANDTOUR GT

Topowy, rodzinny kompakt od Renault charakteryzuje się fantastycznym systemem 4Control i ponad 200 konnym silnikiem z turbodoładowaniem. O ile pierwsze jest...

Jeep7 miesięcy temu

TEST – JEEP COMPASS 1.4 MULTIAIR

Po niezbyt udanym poprzedniku, Jeep postanowił nie składać broni i zbudował nowy model kompaktowego SUV-a. Aby Compass numer dwa miał...

Hyundai7 miesięcy temu

TEST – HYUNDAI TUCSON 1.7 CRDI

Hyundai Tucson to całkiem ładny, nieźle wyposażony i atrakcyjnie skalkulowany SUV, który najprawdopodobniej przypadnie do gustu zdecydowanej większości poszukujących tego...

Najpopularniejsze