Obserwuj nas

Lancia

Test – Lancia Thema 3.6 AWD

Krążownik, czy limuzyna?

Niby na masce widnieje logo Lancii, jednak nie do końca można poczuć się w tym aucie po włosku. Jaka tak naprawdę jest nowa Thema, postaram się wyjaśnić w kilku słowach.

SPECYFIKACJA Silnik: V6 Pojemność: 3604 cm3 Moc: 286 KM/6350 obr./min. Moment: 340 Nm/4650 obr./min. Skrzynia biegów: Automatyczna, ośmiobiegowa 0-100 km/h: 7,7 s Prędkość max. 240 km/h Masa 1801 kg Cena 228 200 PLN

Włochy słyną z kilku rzeczy – fantastycznych samochodów, pięknych kobiet, najlepszej (moim zdaniem) kuchni, utworu „Felicita”, malowniczych widoków i mafii. Zwłaszcza ta ostatnia stała się prawdziwym towarem eksportowym, przede wszystkim tam, gdzie możliwości zarobienia pieniędzy swego czasu były największe – do Ameryki. W Stanach, co prawda auta też były piękne, kuchnia jest smaczna, kobiety też mogą się podobać, a widoki potrafią zapierać dech w piersi, jednak nie były one takie same jak w dużo mniejszej Italii. No i w Stanach zamiast mafii, ulicami rządziły gangi.

Pierwszy mafijny klan Morello pod koniec XIX wieku wyemigrował do Stanów z sycylijskiego miasta Corleone. To nie jedyne włosko-amerykańska konotacja, bo takich jest więcej. W filmie Absolwent z Dustinem Hofmanem na pewno nie dało się nie zauważyć pięknej Alfy Romeo Spider, którą jeździł główny bohater. Skoro jesteśmy przy filmie, to nie można zapomnieć o imponującym wkładzie Monici Bellucci, która co prawda znana jest głównie z włoskich i francuskich produkcji, ale można było też ją spotkać w amerykańskim kinie. Czym byłby Matrix, gdyby nie jej drugoplanowe role Persefony.

A jedliście może pizzę z hamburgerami? Na pomysł takiego przysmaku wpadł Epic Meal Time i nie wiem jak Wam, ale mnie od oglądania filmu z ust wylewa się wodospad przypominający Siklawę, dlatego szybko zmieniam temat. Przypadek dzisiejszego bohatera prezentuje się do góry nogami, bo to pierwszy Amerykanin, który skończył we Włoszech, ponieważ zanim auto stało się Lancią Themą, było wcześniej Chryslerem 300, zaś przeobrażeniu towarzyszyła zmiana grilla, przedniego zderzaka i felg.

Zanim jednak FIAT związał się z Chryslerem, 300 nie mógł pochwalić się najlepszą jakością materiałów, którą był w stanie zapewnić koncern z Turynu. Ale to nie wszystko, co wprowadził włoski producent. Specjalnie dla modeli pochodzących zza Atlantyku FIAT zakupił połowę udziałów VM Motori, u którego w zakładach powstają 3 litrowe jednostki diesla. Co ciekawe sama Thema nie powstaje we Włoszech. Nie jest produkowana też w USA, a w Brampton, w Kanadzie.

I faktycznie zdecydowanie bardziej czuć tu amerykański klimat. Zza kierownicy świat wydaje się mały. Wręcz mikroskopijnie mały, a to za sprawą ogromnej maski. Siedzi się na fotelach bez podparcia bocznego, układ kierowniczy na ciasnym parkingu zmusza do kręcenia kierownicą jak kołem sterowym Czarnej Perły, a dźwięk wkręcającego się V6 nie brzmi tak czysto, jak robiłaby to włoska jednostka. Co więcej, szyby i reflektory zostały wykonane przez Mopara – dostawcę części samochodów koncernu Chryslera. Amerykańskie są też podgrzewane i chłodzone cup holdery, oraz zużycie paliwa – w mieście bardzo łatwo przekroczyć 20 litrów.

I choć Thema moim zdaniem zdecydowanie bardziej pasuje do miasta, to dużo chętniej będzie wyjeżdżała poza jej granice. Przede wszystkim dlatego, że średnie spalanie schodzi wtedy w okolice 10 litrów na 100 kilometrów wcale nie będąc przy tym zawalidrogą. A skoro też Lancia jest amery… ekhm… włoska, to szybki sprint spod świateł wcale nie jest jej obcy. Wystarczy 7,7 sekundy, by przekroczyć 100 km/h, zaś dalszy wyścig kończy się dopiero po dobiciu wskazówki prędkościomierza do wartości „240”.

Zacząłem od tego, że Lancia jest bardzo amerykańska, ale czuć tu też włoski klimat. Wnętrze urządzone zostało bardzo po włosku. Wzór i jakość skórzanej tapicerki, drewno na desce rozdzielczej i tunelu środkowym, chromowane grzybki do ryglowania drzwi, dźwignia zmiany biegów. Na szczycie kokpitu oczywiście musiał znaleźć się analogowy zegarek. A to wszystko i jeszcze więcej za 248 tysięcy złotych. Za te pieniądze wyposażenie auta będzie kompletne, co nie oznacza, że podstawowy wariant nie może się pochwalić bogatym wyposażeniem.

Właściwie do ceny auta trzeba doliczyć tylko trzywarstwowy lakier, świetny zestaw audio Harman Kardon i panoramiczne okno dachowe. Bez tych dodatków cena nie przekracza 230 tysięcy złotych. Jak na ponad 5 metrowego kolosa to bardzo rozsądne pieniądze.

Czytaj dalej
Reklama
Komentarze

Lancia

Test – Lancia Delta HF Integrale Evoluzione II

Rajdowy świat ma wiele legend, zarówno jeśli chodzi o kierowców, jak i maszyny. Jedną z nich, owianą chyba największym (chyba to określenie nie będzie przesadą) kultem jest Lancia Delta Integrale Evoluzione, która sześć razy z rzędu dała producentowi tytuł Mistrza Świata konstruktorów. A co ma do zaoferowania jej drogowy odpowiednik?

[divider]Specyfikacja[/divider]Silnik: R4 Pojemność: 1995 cm3 Moc: 215 KM/5750 obr./min. Moment: 314 Nm/2500 obr./min. Skrzynia biegów: Manualna, pięciobiegowa 0-100 km/h: 5.7 s Prędkość max. 220 km/h Masa 1340 kg Cena 59 914,53 PLN (w 1993 roku)

Właśnie zastanowiła mnie pewna myśl. Od nowych samochodów oczekuje się dość wiele. Mają jeździć, działać, być bezpieczne, dobrze wyposażone (port USB często staje się być bardziej potrzebny od klimatyzacji), ale przede wszystkim nie denerwować wydawanymi z siebie dziwnymi dźwiękami. W przypadku topowych, często sportowych wersji owe wymagania są jeszcze bardziej wyśrubowane, bo auta muszą jeździć jeszcze szybciej, sprawniej działać, być bezpieczniejsze i wręcz nieprzyzwoicie bogato wyposażone. Wszystko, co nie jest w stanie sprostać wyżej wymienionym wymaganiom traktowane jest jako gniot, bez względu na to, jak samochód jest dobry w tym, do czego został stworzony.

Od paru dni jeżdżę Alfą Romeo Giuliettą Veloce i jestem nią krótko mówiąc rozczarowany. Ostatni lifting, poza zmianą nazwy topowej wersji, zmodyfikowaniu „Scudetto” oraz czcionki zegarów, a także napisu modelu na klapie bagażnika (poprzednia podobała mi się zdecydowanie bardziej) nie wniósł niczego pozytywnego, a jest co poprawiać. Plastiki są tak twarde, że można nimi szlifować diamenty a dwusprzęgłowa przekładnia jest powolna. Nie takich zmian oczekiwałem po wprowadzeniu z Giulią nowej jakości marki i choć jestem ogromnym fanem Alfy Romeo, to nie wiem, czy kupiłbym Giuliettę. O Veloce nie wspominając.

Jeśli więc moim skromnym zdaniem, włoski hot hatch nie jest aż tak warty uwagi, to co mógłbym pomyśleć o Lancii Delcie Integrale Evoluzione II? Pomijając to, że jest jeżdżącą legendą a osiągami ciągle potrafi zawstydzić niejedno współczesne GTI to pewnie pokusiłbym się o słowa, których kultura zabroniłaby ich używać. Przede wszystkim dlatego, że Delta skrzypiała jeszcze zanim na dobre opuściła bramy fabryki, a żeby było jeszcze ciekawiej, trzaski i szurania towarzyszą już przy najeżdżaniu na najmniejsze nierówności, tak więc jest to jeden z nieodłącznych dźwięków, zaraz po silniku i turbosprężarce.

A skoro jesteśmy już w środku, to myślę, że bez problemu jest w stanie przypomnieć sobie czasy, kiedy w modzie było afro z wąsem. W świecie samochodów takim zestawieniem były wszechobecne kąty proste i tylko dosłownie kilka rzeczy wyłamuje się z tego kanonu. To zegary, dźwignia zmiany biegów oraz rzecz jasna kierownica. Pierwsze obejmują sporą część kokpitu, są żółte (i przynajmniej z powodu obrotomierza oraz prędkościomierza) potrafią doprowadzić do zeza rozbieżnego. Nie da się kontrolować wszystkiego jednocześnie, nie tylko dlatego, że oba wskaźniki są rozstawione daleko od siebie, ale przede wszystkim dlatego, że wskazówki startują z różnych pozycji.

To, co cieszy nie tylko oko, ale i prawą rękę, to idealnie okrągła dźwignia zmiany biegów. Niby nic wielkiego, ale obecnie nie jest już niczym oczywistym. Dzięki temu można pozwolić sobie na perfekcyjne manewrowanie między biegami. Co ciekawe, sama przekładnia jest całkiem precyzyjna. Tak samo dobrze można nadawać komendy dwuramienną kierownicą od Sparco, która w przeciwieństwie do aut ze swojej epoki, nie przeraża ciężarówkowym rozmiarem. W sumie to nie ma po co, skoro na liście wyposażenia znajdziecie wspomaganie kierownicy.

No dobra, ale czy Delta Integrale ma jakieś słabe strony, poza plastikami? Ma i to poważne, bo mowa o hamulcach. Nie wiem czy ten model tak ma, czy jest to kwestia japońskiej specyfikacji (samochód przypłynął z “Kraju kwitnącej wiśni”), ale „hebel” ewidentnie nie nadąża za tym, co jest w stanie zaoferować reszta podzespołów i to jest chyba największe rozczarowanie, bo trudno wykorzystać rajdowy potencjał, kiedy trzeba rezerwować sobie przestrzeń na wyhamowanie pędzącej Delty. A tę stać na naprawdę wiele, bo 2 litrowy silnik z turbodoładowaniem produkuje 215 KM i 314 Nm momentu obrotowego.

To, co jest jeszcze lepsze, to turbodziura, która znika po przekroczeniu 2,5 tysiąca obrotów na minutę, a to, co ją zastępuje, to mocny kopniak w plecy i Niagara przyspieszenia. Niespełna 6 sekund po starcie samochód przekracza kreskę z numerem „100”, a prędkość maksymalna to 220 km/h. Na żywo samochód jest niezwykle szybki. Być może to przez wtór gwiżdżącej turbosprężarki, a może przez wszechskrzypiące plastiki, przez które odnosisz wrażenie, że moc wręcz rozrywa samochód na strzępy. Niemniej jednak auto sprawia więcej frajdy, niż niejeden współczesny, nawet sporo mocniejszy hot hatch. W sumie to trudno użyć tego określenia w stosunku do Lancii. Zdecydowanie bardziej pasuje tu „drogowa rajdówka”.

Nie da się tu użyć innego określenia, kiedy patrzycie na nadwozie. Garb na masce, napompowane nadkola skrywające koła z charakterystycznymi felgami o rozmiarze 16 cali, mocno podciągnięta, regulowana lotka dachowa i wydech wielkości grejpfruta to cechy, które wyróżniają Integrale już z daleka. Dodajcie do tego czerwoną obwódkę grilla oraz hasające słonie a otrzymacie chyba wszystko, czym wyróżnia się sportowa Delta. Jakby tego było mało, prezentowane auto pokrywa lakier Giallo Ginestra. Tak ubarwionych Delt Integrale wyjechało jeszcze 219, a poza samym lakierem, samochód charakteryzował się żółtymi przeszyciami tapicerki.

Ta chyba ostatnia, prawdziwie sportowa Lancia jest wspaniałym materiałem na klasyka z bardzo dobrze rokującym wzrostem wartości. Obecnie, aby móc cieszyć się naprawdę szybkim (nawet jak na obecne standardy) samochodem, trzeba przygotować wcześniej co najmniej 190 tysięcy złotych. Znalezienie auta za mniejsze pieniądze również nie powinno być większym problemem, ale wtedy Delta będzie wymagała mniejszych, bądź większych prac renowacyjnych. Idealnie zachowane egzemplarze potrafią kosztować już ponad 240 tysięcy złotych.

Serdeczne podziękowania dla Japan Car Direct za umożliwienie realizacji materiału.

Marcin Koński

Czytaj dalej
Reklama

Facebook

Reklama

Testy

Testy3 miesiące temu

TEST – VOLVO V90 CROSS COUNTRY D4

Wydaje mi się, że uterenowione kombi powstały z dwóch powodów. Pierwszy, aby pomimo większego prześwitu nadal prowadziły się jak normalne...

Testy3 miesiące temu

TEST – VOLKSWAGEN SCIROCCO R CUP

Szczerze przyznam, że nigdy nie byłem fanem ostatniej odsłony Volkswagena Scirocco z jednego prostego powodu. Nie podoba mi się, a...

Testy4 miesiące temu

Test – Toyota GT86

Mogłoby się wydawać, że Toyota GT86 to samochód, w którym będziesz mógł zabrać co najwyżej jedną osobę i to co maksymalnie na...

Mitsubishi4 miesiące temu

TEST – MITSUBISHI ASX 2.2 4WD RALLIART

Jeśli jesteś fanem kultowych marek, o których od jakiegoś czasu wiadomo bardzo niewiele, to Mitsubishi w swoich salonach ma jeszcze...

Mitsubishi5 miesięcy temu

TEST – MITSUBISHI ASX 1.6

Mitsubishi ASX jest na rynku już od 8 lat. To bardzo dużo, zważywszy, że obecnie, producenci w tym czasie zdążyliby...

Opel5 miesięcy temu

TEST – OPEL ASTRA 1.0 TURBO

Bardzo duży, kompaktowy samochód z ekonomicznym, benzynowym silnikiem i rewelacyjnym zawieszeniem za rozsądne pieniądze. Czyżby marzenie „Grażyn” i „Januszy” tak...

Lexus5 miesięcy temu

TEST – LEXUS RX450H

Lexus RX był pierwszym SUV-em na rynku, który miał w ofercie napęd hybrydowy. Z biegiem lat, podobnych konstrukcji pojawiło się...

Renault5 miesięcy temu

TEST – RENAULT MEGANE GRANDTOUR GT

Topowy, rodzinny kompakt od Renault charakteryzuje się fantastycznym systemem 4Control i ponad 200 konnym silnikiem z turbodoładowaniem. O ile pierwsze jest...

Jeep6 miesięcy temu

TEST – JEEP COMPASS 1.4 MULTIAIR

Po niezbyt udanym poprzedniku, Jeep postanowił nie składać broni i zbudował nowy model kompaktowego SUV-a. Aby Compass numer dwa miał...

Hyundai6 miesięcy temu

TEST – HYUNDAI TUCSON 1.7 CRDI

Hyundai Tucson to całkiem ładny, nieźle wyposażony i atrakcyjnie skalkulowany SUV, który najprawdopodobniej przypadnie do gustu zdecydowanej większości poszukujących tego...

Najpopularniejsze