Obserwuj nas

MINI

Test – MINI One D

Szybszy niż może się wydawać

Może się wydawać, że 95 konny silnik 1.5 będzie jedynie wystarczającym wariantem dla MINI, jednak w rzeczywistości towarzyszące im 220 Nm momentu obrotowego zamienia One D w bardzo szybki pojazd do przemierzania miasta.

Silnik: R3 Pojemność: 1496 cm3 Moc: 95 KM/4000 obr./min. Moment: 220 Nm/1750-2250 obr./min. Skrzynia biegów: Manualna, sześciobiegowa 0-100 km/h: 11.0 s Prędkość max. 190 km/h Masa 1190 kg Cena 83 900 PLN

Mini zawsze było i jest fajne. No, może w zdecydowanej większości przypadków. Wymienić? Mini spódniczki, mini komputery (czyli smartfony), mini dyski twarde o ogromnej pojemności, mini słuchawki, które można ukryć pod włosami czy wysokim kołnierzem, by egzaminator nie zobaczył, że ściągamy. Nawet streszczenia nierzadko są lepsze od całych książek. No i zostało jeszcze Mini. Od 1959 roku stało się ikoną stylu i każdy je miał, albo musiał mieć. Na przykład Elżbieta II, John Lennon, Paul McCartney, Jaś Fasola, James Hunt i Richard Hammond (również kupił to auto na potrzeby odcina specjalnego).

Bez względu na to, jaka to była wersja MINI, każda uchodziła za epicką, a obecnie jej wskaźnik atrakcyjności tylko rośnie. Doskonale o tym wie BMW, które jest właścicielem brytyjskiej marki od 1994 roku. Pod monachijskimi skrzydłami z fabryk wyjeżdżały jeszcze te „starsze” Mini aż do 2000 roku. W międzyczasie ciężko pracowano nad nowoczesną interpretacją wytwarzanej jeszcze klasyki, która byłaby co najmniej równie dobra. W 2001 roku przedstawiono oficjalny, produkcyjny samochód, który okazał się być 400 kg cięższy, ponad pół metra dłuższy i 30 cm szerszy. Mimo tego nowe MINI idealnie zachowało ducha protoplasty.

Przez kolejne lata auto stopniowo zaczęło przejmować systemy działające w BMW, a pierwszym i najważniejszym z nich był iDrive, który został tylko nieznacznie zmodyfikowany, by nie przypominał zbyt mocno tego, który można spotkać pod ręką kierowcy samochodów z Monachium. Prawdziwy wysyp owych elementów można znaleźć w obecnie produkowanych samochodach. Tutaj oprócz wspomnianego systemu (który już nie chce się tak mocno kryć z pochodzeniem), są też silniki, jak również przekładnie rodem z BMW. Z resztą zdaje mi się, że poprzednia generacja osiągnęła szczyt możliwości jeśli chodzi o pomieszczenie charakteru (a raczej dwóch) w tym małym nadwoziu.

Obecne nie tylko rozrosło się jeszcze bardziej, ale też stało się mniej brytyjskie. A właściwie to jest brytyjskie tylko z wierzchu, bo pod płaszczem z blach, tworzyw sztucznych i skórzanej tapicerki znajdziecie technologię, która albo już jest w samochodach BMW, albo zaraz do nich trafi. I nie to, żebym nie lubił nowego MINI, bo Coopera S wręcz uwielbiam, ale trochę drażni mnie odejście od wielkiego, centralnego prędkościomierza. Tak samo nie podobają mi się niezbyt MINImalistyczne wymiary zewnętrzne, ani karykaturalnie wielka maska oraz światła.

STRONY: 1 2 3

Strony: 1 2 3

Czytaj dalej
Reklama
Komentarze

MINI

TEST – MINI COOPER S E COUNTRYMAN

Hybrydowe MINI Countryman jest najszybszym modelem z „Cooper S” w nazwie. Do 100 km/h, auto przyspiesza niewiele wolniej, od topowego John Cooper Works, a jeśli będziesz regularnie ładować samochód z gniazda, praktycznie zapomnisz o wizytach na stacji benzynowej. Czyżby ten samochód był jeżdżącą perfekcją?

[divider]Specyfikacja[/divider]Silnik: R4 Pojemność: 1499 cm3 Moc: 224 KM/4400 obr./min. Moment: 220 Nm/1250-4300 obr./min. Skrzynia biegów: Automatyczna, sześciobiegowa 0-100 km/h: 6.8 s Prędkość max. 198 km/h Masa 1660 kg Cena 147 000 PLN

KIlka lat temu rozpoczęła się moda na jedne z najlepszych butów, jakie kiedykolwiek można było kupić. Trampki. Wszyscy zaczęli je nosić. Kobiety, mężczyźni, starzy oraz młodzi. Ja też zacząłem i miałem ich z 8 par, z czego gdzieś w domu zalegają mi ze 3. Szał na tego typu obuwie doszedł już do tak absurdalnego poziomu, że projektanci zaczęli pokazywać różnego rodzaju szpetne pomysły na połączenie trampków z butami na koturnach, albo co gorsza, szpilek.

Pewnie sobie myślisz, że tak tragikomiczne pomysły nie pojawiły się nigdzie indziej. Ależ oczywiście, że są. Popatrz tylko na to, co zrobiło MINI. Pierwsza generacja odświeżonego modelu jeszcze obyła się bez zbędnego udziwniania, jednak przy okazji drugiej — jak to jest w przypadku mody, która trwa już dość długo — zdecydowało się wypuścić uterenowiony model Countryman. Te właściwości terenowe oczywiście należy brać z odpowiednim dystansem, bo prześwit nie pozwala nawet na pokonanie szutrowej drogi, bez ryzyka zaczepienia podwoziem kępki trawy. Nie inaczej jest też z drugim wcieleniem modelu, który w moich oczach jest niczym innym, jak trampkiem z obcasem.

Dlaczego? Mam wrażenie, że właściwości terenowych jest tu jeszcze mniej, niż w poprzedniku. Owszem, postanowiłem sprawdzić, jak w wydaniu hybrydowym, działa napęd na obie osie, w lekkim terenie. Szczerze powiedziawszy, bardzo starałem się, o to, aby ten był jak najlżejszy dla Countrymana. Nawet nie ze względu na napęd spalinowo-elektryczny (przód wprawia w ruch tradycyjny silnik, tył jednostka elektryczna). Zecydowanie bardziej przeszkadzał mi prześwit, praktycznie taki sam, co w każdym aucie segmentu B.

Nadal też nie jestem w stanie przyzwyczaić się do obecnego wyglądu MINI. Mimo, że tutaj postanowiono kontynuować design poprzednika, to nadal twierdzę, że kluczowe detale powinny zostać zachowane na dotychczasowym poziomie. Nie będę pić tu do elementów zewnętrznych, bo te w największym z MINI jeszcze się bronią, jednak wewnątrz nadal nie potrafię przekonać się do zegarów o minimalistycznej, ale niezbyt ciekawej formie. Nie jestem też fanem tego, co zrobiono z przestrzenią w konsoli środkowej. Zamiast prędkościomierza, mamy ekran nawigacji i panel radia, oprawiony w LED-owy pierścień. Już lepiej byłoby zrezygnować z odgrzewania tego pomysłu i zaprojektować normalną deskę rozdzielczą. Nie podoba mi się też dźwignia automatycznej skrzyni biegów, kształtem przypominająca kij golfowy.

Chciałbym też zaznaczyć, że MINI Cooper S Countryman jest kompletnie bez sensu, jeśli nie zamierzasz ładować go z gniazda. 35 litrowy zbiornik paliwa wystarczy ci na jakieś 15 minut dobrej zabawy. Jeśli postanowisz trzymać Countrymana pod prądem, frajda zwiększy ci się o mniej więcej 5 minut. Nie jest to wiele, jednak dużo zmienia się w momencie, kiedy postanowisz potraktować auto, jako zwyczajny środek transportu na co dzień. Zasięg „na prądzie” wynosi ponad 40 km, co oznacza, że bez trudu powinno wystarczyć ci paliwa na objechanie większości galerii handlowych w Warszawie, albo pokonanie odcinka dom-praca. Jakbyś się uparł, mógłbyś praktycznie zrezygnować z odwiedzania stacji benzynowych.

Jeśli jednak myślisz, że to MINI jest faktycznie mini, to jesteś w błędzie. Hybrydowy Countryman z kierowcą waży zdrowo ponad 1700 kilogramów, co przekłada się na średnie zużycie paliwa (bez doładowywania akumulatorów) na poziomie 8,5 litra na 100 km, czyli jak na niewielką hybrydę, całkiem niemało. Z drugiej strony, szkoda będzie nie wykorzystać potencjału drzemiącego pod maską i w zawieszeniu. Pierwsze, w połączeniu z napędem elektrycznym, daje ponad 220 KM, a to prawie tyle, co otrzymujesz, wybierając John Cooper Works-a. Niestety, Cooper S E Countryman nie będzie tak samo szybki, co JCW. Wskazówka prędkościomierza nawet nie dobije do kreski z numerem 200, ale za to sprint do setki trwa tylko 6.8 s (JCW jest tylko 0.3 sekundy szybszy).

Nie tylko miłośnicy jazdy na wprost będą zadowoleni. Skrzynia biegów jest bardzo szybka i nie ma problemów z odpowiednim dobraniem przełożenia. Klocki hamulcowe wgryzają się w tarcze tak, jakby były zarażone wścieklizną, zaś układ kierowniczy bez najmniejszej zwłoki nadaje przednim osiom tor jazdy z precyzją co do milimetra. Dzięki temu Countryman daje fantastyczne poczucie zwartości całej konstrukcji. Odnosisz wrażenie, że auto nie robi nic innego, tylko czeka, aż gwałtownie zmienisz kierunek, zaś zawieszenie doskonale radzi sobie nawet z najtrudniejszym zadaniem. To, jak radzi sobie z bardzo szybkim przeniesieniem niemałej masy, zasługuje na największe uznanie.

O ile nadwaga (jaka by nie była) nie jest czymś pożądanym — zwłaszcza w MINI — tak, całkiem spora ilość miejsca z tyłu jest miłą niespodzianką. Warto też zwrócić uwagę na  siedzenia, które poza ciekawą perforacją skórzanej tapicerki, fantastycznie podtrzymują ciało w zakrętach, dodatkowo zachęcając do testowania przeciążeń bocznych. Bardzo podobają mi się też nowe listwy wykończeniowe z ambientowym podświetleniem, które same w sobie nie jest zbyt mocne, jednak w pełnym mroku ciekawie podkreślają prążkowaną fakturę.

Czy w takim razie MINI Cooper S E Countryman jest fajnym samochodem? Jak najbardziej tak, ale pod jednym warunkiem. Tylko wtedy, kiedy masz gdzie go naładować. Jazda z pustym akumulatorem jest najzwyczajniej w świecie bezsensowna. Zwłaszcza, że za cenę wyjściową 147 tysięcy złotych, możesz sobie pozwolić na zakup Coopera S (nawet z napędem na obie osie), który będzie zużywać podobne ilości paliwa. Jeśli jednak będziesz zainteresowany prezentowaną konfiguracją, będziesz musiał wybrać z listy dodatków m. in. 19 calowe felgi aluminiowe, skórzaną tapicerkę, nawigację satelitarną, podgrzewanie foteli, Head-Up i zestaw audio Harman Kardon. Rachunek powinien opiewać na 206 545 zł, a to już bardzo dużo.

Marcin Koński

Czytaj dalej

MINI

Test – MINI Cooper S

MINI dojrzewa po ludzku

Każda generacja MINI ma swoje odzwierciedlenie w etapie życia każdego z nas. Czy to oznacza, że Cooper S stał się dojrzałym, a przez to trochę nudnym samochodem? A może te zabiegi mają trochę inny, głębszy cel? Na wszystkie te pytania postaram się odpowiedzieć w tych kilku krótkich zdaniach. (więcej…)

Czytaj dalej

MINI

MINI Cooper S

Dogonić małego

W trakcie testu najmocniejszego cywilnego BMW serii 3, naczelny zauważył szybko przemieszczający się pstrokaty punkt lawirujący pomiędzy samochodami. Postanowił dorównać tempa zamaskowanemu uciekinierowi, by przyjrzeć się co skrywają metry kwadratowe folii. (więcej…)

Czytaj dalej
Reklama

Facebook

Reklama

Testy

Testy5 dni temu

Test – Toyota GT86

Mogłoby się wydawać, że Toyota GT86 to samochód, w którym będziesz mógł zabrać co najwyżej jedną osobę i to co maksymalnie na...

Mitsubishi6 dni temu

TEST – MITSUBISHI ASX 2.2 4WD RALLIART

Jeśli jesteś fanem kultowych marek, o których od jakiegoś czasu wiadomo bardzo niewiele, to Mitsubishi w swoich salonach ma jeszcze...

Mitsubishi4 tygodnie temu

TEST – MITSUBISHI ASX 1.6

Mitsubishi ASX jest na rynku już od 8 lat. To bardzo dużo, zważywszy, że obecnie, producenci w tym czasie zdążyliby...

Opel4 tygodnie temu

TEST – OPEL ASTRA 1.0 TURBO

Bardzo duży, kompaktowy samochód z ekonomicznym, benzynowym silnikiem i rewelacyjnym zawieszeniem za rozsądne pieniądze. Czyżby marzenie „Grażyn” i „Januszy” tak...

Lexus1 miesiąc temu

TEST – LEXUS RX450H

Lexus RX był pierwszym SUV-em na rynku, który miał w ofercie napęd hybrydowy. Z biegiem lat, podobnych konstrukcji pojawiło się...

Renault1 miesiąc temu

TEST – RENAULT MEGANE GRANDTOUR GT

Topowy, rodzinny kompakt od Renault charakteryzuje się fantastycznym systemem 4Control i ponad 200 konnym silnikiem z turbodoładowaniem. O ile pierwsze jest...

Jeep2 miesiące temu

TEST – JEEP COMPASS 1.4 MULTIAIR

Po niezbyt udanym poprzedniku, Jeep postanowił nie składać broni i zbudował nowy model kompaktowego SUV-a. Aby Compass numer dwa miał...

Hyundai2 miesiące temu

TEST – HYUNDAI TUCSON 1.7 CRDI

Hyundai Tucson to całkiem ładny, nieźle wyposażony i atrakcyjnie skalkulowany SUV, który najprawdopodobniej przypadnie do gustu zdecydowanej większości poszukujących tego...

Ford2 miesiące temu

Test – Ford Edge Vignale

Ford Edge Vignale to obecnie najdroższy model w gamie amerykańskiego producenta. Kusi ekskluzywnym wykończeniem i wysokiej jakości obsługą serwisową porównywalną...

Audi3 miesiące temu

Porównanie – AUDI A8 50 TDI, BMW 750 LI XDrive I MERCEDES-BENZ S400D 4MATIC LONG

Nie od dziś wszyscy powtarzają, że niemieckie limuzyny można stawiać za wzór. Dzisiaj jednak nie będę sprawdzać prawdziwości tej tezy,...

Najpopularniejsze