Obserwuj nas

Jaguar

TEST – JAGUAR XE 25D

Śmiało mogę przyznać, że najmocniejszy turbodiesel w Jaguarze XE, to najlepszy tego typu silnik do 2 litrów pojemności. Produkuje rekordowo dużo cyferek odpowiedzialnych za osiągi, w zamian biorąc stosunkowo niewiele. Dlaczego więc auto nie jest najlepsze w klasie?

Silnik: R4 Pojemność: 1999 cm3 Moc: 240 KM/4000 obr./min. Moment: 500 Nm/1500 obr./min. Skrzynia biegów: Automatyczna, ośmiobiegowa 0-100 km/h: 6.1 s Prędkość max. 250 km/h Masa 1650 kg Cena 212 500 PLN

Ostatnio przeczytałem ranking najlepszych hoteli w Polsce wg. National Geographic. To, co mnie najbardziej uderzyło w nim, to ceny, które w przypadku pięciogwiazdkowych pokoi potrafiły nie dobijać do 1 000 złotych za noc. Wbrew pozorom nie są to strasznie duże pieniądze, bo kiedy potrzebowałem pokoju w Kopanhadze, to w pierwszym lepszym hotelu zaproponowali mi takowy za 1 500 zł za noc i z tego, co pamiętam, to był trzygwiazdkowy. Z resztą to i tak nie miało dla mnie większego znaczenia, bo nie potrzebowałem niczego więcej, jak dachu nad głową i łóżka za jak najrozsądniejsze pieniądze. Dlatego pojechałem do oddalonego o około 30 km, szwedzkiego Malmö.

Wróćmy jednak do tematu. Jednym z najlepszych hoteli w Polsce został czterogwiazdowy Andel’s Hotel w Łodzi, który wyróżnił się swoją „niebanalnością” oraz „komfortem”. Wierzę na słowo, ale jest coś, co wiem, że mogło wpłynąć na opinie gości. To ogromny kompleks Manufaktura, którego częścią jest owy hotel. Samo miejsce jest niesamowite. Pełne ludzi, atrakcji, miejsc spędzenia wolnego czasu, niekoniecznie w typowy sposób uganiając się od jednego sklepu do drugiego. Moim zdaniem to zdecydowanie najlepsze miejsce w Łodzi i punkt obowiązkowy dla każdego, kto zdecyduje się odwiedzić to miasto.

Wyobraźcie sobie jednak, że pod wpływem rankingu Nacional Geographic oraz opinii gości, zdecydowaliście się zarezerwować pokój w owym hotelu, a po przyjeździe okazuje się, że na miejscu nie ma płaskiego telewizora, wygodnego łóżka, czy miękkiego papieru toaletowego, a na śniadanie dostajecie czerstwe pieczywo i to, co zostało z wesela dzień wcześniej? Oczywiście w przypadku hotelu o czymś takim w ogóle nie może być mowy. Co innego, jeśli chodzi o Jaguara XE.

Tutaj mógłbym auto porównać do hoteli w Turcji, czy Egipcie, gdzie budynki pięknie wyglądają tam, gdzie klient widzi, jednak w każdym innym zakamarku da się znaleźć plac budowy z rusztowaniami włącznie. Pierwszy raz zetkniecie się z tym zaraz, jak tylko zajmiecie miejsce za kierownicą i złapiecie za daszek nad zegarami. Jak już zgodzicie się ze mną, że ten jest koszmarnej jakości, to postukajcie sobie palcami po nim i powiedzcie komuś z Blistered Earth, że odnalazła się ich perkusja i mogą oddać sprzęt Shawna Murphiego z Metallici.

Na tym nie koniec, bo jeśli będziecie chcieli skorzystać ze schowka przed pasażerem, to nie będziecie mogli, ponieważ to nie byle jaki schowek. To jedyna w swoim rodzaju skrytka na gaśnicę! Jestem złośliwy? Ależ skąd! Aby urządzenie nie latało w schowku, zostało usztywnione specjalnym, styropianowym uchwytem, więc wszystko tu zostało perfekcyjnie przemyślane. Nie uciekaj jeszcze, bo najlepsze zostawiłem na teraz. Po otwarciu bagażnika, pierwsze, co rzuci ci się w oczy, to duży, niebieski korek AdBlue, czyli roztworu mocznika. Warto to wiedzieć, abyś przypadkowo nie rozchlapał go na bagaże, albo tapicerkę bagażnika, bo sam nie wiem, co byłoby gorsze. A tak do inżynierów Jaguara, naprawdę nie dało się zagospodarować lepszego miejsca na ten wlew?

Jeśli jednak masz pecha i nalejesz AdBlue do bagażnika, to nie będziesz miał za wiele prania. Właściwie to będzie tylko podłoga i ścianki boczne bagażnika. Górna część to gołe blachy, które spotkasz jeszcze w najtańszych samochodach na rynku. Sam więc widzisz, że Jaguar nie ustrzegł się poważnych wpadek jakościowych, które dla wielu będą nie do przełknięcia. A już na pewno nie dla mnie. A szkoda, bo Jaguar XE 25d to prawdziwa czołówka, jeśli chodzi o prowadzenie. Auto wybornie trzyma się zakrętów, a jeśli dojdzie już do podsterowności (na mokrym), to będzie ona delikatna i dziecinnie łatwa do wyprowadzenia. Jedynie układ kierowniczy mógłby być ciut mniej „elektryczny”, co jeszcze bardziej poprawiłoby wyczucie samochodu.

Skrzynia biegów też mogłaby być trochę poprawiona, bo brakuje jej spontaniczności w normalnym trybie. Pocieszeniem jest to, że w ustawieniu „Sport” nie można mieć już żadnych zastrzeżeń. Tak samo do silnika. 2 litrowy turbodiesel wyciska z siebie godne podziwu 250 KM i przeogromne 500 Nm momentu obrotowego. Taki zestaw przelewa się jak wodospad na wszystkie koła, katapultując kota do 100 km/h w 6 sekund. Aby Jaguar XE nie jechał zbyt szybko, założono mu „elektrokaganiec” z budzikiem ustawionym na 250 km/h.

To nie koniec zachwytów, bo XE jest wręcz niebywale elastyczny. Kopniak w plecy od połowy tysiąca niutonometrów jest doskonale odczuwalny z praktycznie każdej osiągalnej prędkości. Poza tym, mimo osiągów, XE zadowala się niewielkim zapotrzebowaniem na ropę. W trasie, przy dość szybkim tempie jazdy, zużycie paliwa oscylowało wokół 6 litrów na 100 km. To chyba wystarczające powody, by przyznać, że to najlepszy dwulitrowy turbodiesel na rynku, bo moim zdaniem jest.

Tak więc mamy tu wspaniale jeżdżące, bardzo dynamiczne i zaskakująco oszczędne auto, które z drugiej strony jest pełne kontrastów. Z jednej strony XE może pochwalić się naprawdę dobrymi materiałami w środku, ale niestety też straszy szeregiem niedoróbek. Również tych jakościowych. I tutaj mam ogromny niesmak, bo mam wrażenie, że inżynierowie naprawdę chcieli zbudować coś, co mogłoby konkurować z Niemcami, ale odpuścili pod koniec przedsięwzięcia. Trochę szkoda, bo choć najmniejszy z Jaguarów jest naprawdę ładny, to klienci raczej wybiorą bardziej dopracowanych rywali.

Chyba, że jesteś bezgranicznie zakochany w XE i nie dostrzegasz jego wad. Wtedy na 25d musisz przygotować co najmniej 212,5 tysiąca złotych. Jeśli jednak jesteś oczarowany prezentowaną konfiguracją, to musisz wybrać z listy dodatków m. in. wersję R-Sport, skórzaną tapicerkę, nawigację satelitarną, zestaw audio Meridan, system bezkluczykowy, czujniki parkowania i adaptacyjny tempomat. W sumie powinieneś zapłacić blisko 319 tysięcy złotych.

Marcin Koński

Czytaj dalej
Reklama
Komentarze

Jaguar

Test – Jaguar XF Sportbrake 25T

Kompletnie nie rozumiem, dlaczego wersje kombi w segmencie E są tak mało popularne. Przecież takie samochody doskonale łączą rodzinny charakter, ogromne możliwości przewozowe oraz reprezentacyjność. Często też prezentują się tak, że można na nich zawiesić oko, czego doskonałym przykładem jest Jaguar XF Sportbrake 25t.  

Silnik: R4 Pojemność: 1998 cm3 Moc: 250 KM/5500 obr./min. Moment: 365 Nm/1200-4500 obr./min. Skrzynia biegów: Automatyczna, ośmiobiegowa 0-100 km/h: 7.1 s Prędkość max. 241 km/h Masa 1630 kg Cena 238 100 PLN

Miej więcej miesiąc temu wybrałem się na przedpremierowy pokaz Gwiezdnych Wojen. Oczywiście o jakiejkolwiek kameralności nie mogło być mowy. Kolejka chętnych do obejrzenia filmu sięgała około 100 metrów, w której bez problemu mógłbyś pomieścić populację przeciętnej miejscowości w Polsce. Czy byłem tym zdziwiony? Raczej nie, biorąc pod uwagę, że wydarzenie miało miejsce w Multikinie Złote Tarasy. W samym sercu Warszawy.  To jednak nie wkurzyło mnie tak bardzo, jak inne zjawisko. To, bez czego nie mogła obyć się premiera to reklamy oraz zwiastuny filmowe i o ile pierwszych nie lubię, tak drugie oglądam z zainteresowaniem. Dlaczego? Już na tym etapie jestem w stanie podzielić produkcje na te, które warto zobaczyć oraz na takie, które lepiej ominąć szerokim łukiem.

W reklamach za to najbardziej drażni to, że ich długość uzależniona jest od rangi filmu, jaki oglądasz. Jeśli wybierasz się na produkcję, którą poza tobą zobaczy z 5 osób, bardzo możliwe, że właściwie nawet nie zauważysz, kiedy rozpocznie się seans. Jeśli jednak wybierasz się na film roku, musisz liczyć się z reklamami, które będą trwać tyle, co paelozoik. W międzyczasie zdążysz zjeść połowę, dużej porcji popcornu. Ostatnio zauważyłem, że podobny trend znajdziesz też w telewizji, gdzie w ślad za Polsatem, podobny zabieg wdraża też TVN. Zwłaszcza podczas emisji piątkowego „Superkina”. Pytanie, co z tym wszystkim ma wspólnego Jaguar XF Sportbrake 25t?

Wbrew pozorom ma. Pech chciał, że ten samochód trafił pod moją strzechę zimą, czyli o takiej porze roku, kiedy skórzana tapicerka po całonocnym postoju ma temperaturę zera absolutnego. W tym wypadku zbawienna jest możliwość jak najszybszego włączenia podgrzewania siedzeń, jednak Jaguar zrobił chyba wszystko, co możliwe, by tak się nie stało. Zajmujesz miejsce na fotelu i w pośpiechu wduszasz przycisk startera. Z reguły, kiedy uruchamiasz silnik, możesz włączyć podgrzewanie siedzeń. W Jaguarze nie masz takiego komfortu, ponieważ owa opcja jest dostępna z poziomu menu na środkowym wyświetlaczu, który aktywuje się dopiero wtedy, kiedy właściwie nie potrzebujesz już podgrzewania siedzeń.

Czytaj dalej

Jaguar

Test – Jaguar XF 3.0 TDV6

Czy w świecie perfekcji niemieckiej inżynierii można wyróżnić się czymś innym? Można, choć o to niezwykle ciężko. Z tego też powodu uważam, że każdy nabywca nowego Mercedesa, BMW, czy Audi powinien wcześniej zaliczyć jazdę testową Jaguarem XF.

[divider]Specyfikacja[/divider]Silnik: V6 Pojemność: 2993 cm3 Moc: 300 KM/4000 obr./min. Moment: 700 Nm/2000 obr./min. Skrzynia biegów: Automatyczna, ośmiobiegowa 0-100 km/h: 6.2 s Prędkość max. 250 km/h Masa 1750 kg Cena 346 700 PLN

Jeśli lubisz podróżować i robisz to nie koniecznie najtaniej, jak się da, to z pewnością przyzwyczaiłeś/aś się do pewnego standardu. Albo inaczej, poziomu noclegów. Na przykład zawsze wybierasz hotele 3 gwiazdkowe. Zapewne wśród Was znajdą się osoby, które powiedzą „ale co to jest 3 gwiazdkowy hotel?! Idź pan z taką biedą”. Oczywiście, do dyspozycji są też miejsca z wyższym standardem, gdzie można przenocować i przynajmniej część osób, która tak pomyślała faktycznie bywa w lepszych miejscach. Pozostali, którzy poza domem nie nocowali co najwyżej u znajomych, przypuszczają, że hotel z 3 gwiazdkami oferuje pryczę, mały, drewniany stolik i szczura za współlokatora.

W rzeczywistości jest już naprawdę przyjemnie. Wszędzie jest czysto i świeżo, łóżka są niesamowicie wygodne a wyposażenie pokoi nie pozostawia niczego do życzenia. Taki standard jest normą na naszym kontynencie, co nie oznacza, że wszędzie tak jest. Jeśli chcielibyście poszukać pokoju w egipskim hotelu o tej samej ilości gwiazdek, licząc na taki sam standard, to poszukajcie go dwie gwiazdki wyżej. Tam nasza “trójka” z grubsza przypominają wspomnianą pryczę, stolik i szczura, ale co z tym wszystkim ma wspólnego Jaguar?

Wyobraźcie sobie, że macie do dyspozycji około 400 tysięcy złotych i chcecie kupić dużego sedana z turbodieslem o mocy około 300 KM. Tak na dobrą sprawę to obecnie nie macie zbyt dużego pola do popisu, bo do wyboru macie albo Audi A6, albo Jaguara XF, który wyjściowo kosztuje niespełna 347 tysięcy złotych. Do umówionej granicy pozostaje więc całkiem konkretne 53 300 złotych, które raczej na pewno powinno wystarczyć na dość luksusowe wyposażenie dodatkowe. I owszem, jest tu automatyczna skrzynia biegów, nawigacja satelitarna (podstawowa, czyli mała), automatyczne wycieraczki oraz światła, jest też asystent świateł drogowych, komplet podgrzewanych siedzeń oraz elektryczna regulacja foteli. Nie ma za to najważniejszego atrybutu luksusowego auta. Skórzanej tapicerki.

I tego zupełnie nie jestem w stanie zrozumieć. Kupujesz samochód za ponad 400 tysięcy złotych, w których podgrzewanie siedzeń jest kompletnie bezsensowne, ponieważ jak bardzo nie byłoby zimno na zewnątrz, to po zajęciu miejsca w Jaguarze, nie odnosisz wrażenia, by ktoś polewał ci plecy ciekłym azotem. Z drugiej strony dotarcie do włącznika podgrzewanych siedzeń, ukrytego gdzieś w menu dotykowego wyświetlacza jest tak trudne, że nawet jeśli zechcielibyście z nich skorzystać, to prędzej fotele nagrzałyby się od ciała.

Jakby tego było mało, za równowartość dokładnie 402 900 złotych otrzymujecie „małą” nawigację, jedną kamerę cofania oraz asystenta świateł drogowych, działającego na zasadzie „włącz-wyłącz”. Żeby to wszystko wyglądało trochę godniej, trzeba byłoby do tej ceny dodać jeszcze 60 tysięcy złotych, a to już potwornie wielkie pieniądze. Nawet jeśli weźmiemy pod uwagę wcale nie tak tanią, niemiecką konkurencję. Czy w takim razie Jaguar XF wzbudza moją pogardę? Wręcz przeciwnie! Uwielbiam go!

Po pierwsze dlatego, że w środku klimat jest po prostu niepowtarzalny i to nie z takiego powodu, że powierzchnia skórzanej tapicerki na siedzeniach jest dość skromna. Wsiadasz do auta, rozglądasz się i widzisz, że płaskie powierzchnie są właściwie niczym niezmącone.  Tunel środkowy to właściwie tylko podłokietnik oraz schowek, zaś listwy biegnące po kokpicie to w gruncie rzeczy jeden, szeroki panel z przerwą na nawigację oraz kierownicę. Wduszasz szary przycisk z pulsującym na czerwono napisem i budzisz do życia całe auto. Wraz z silnikiem wysuwa się również pokrętło skrzyni biegów, a na desce rozdzielczej otwierają się bramy kratek nawiewów, przypominające, jakiego dosiadasz kota.

To, co najciekawsze znajduje się jednak przed kierowcą. Niezbyt duża, idealnie okrągła kierownica nieznacznie przysłania parę zegarów, głęboko ukrytych w tubusach, dzięki czemu żaden z pasażerów nie będzie w stanie dociec, z jaką prędkością tak naprawdę jedziesz. Swoją drogą z tyłu nie będziesz narzekać na ilość miejsca na nogi, co nie oznacza, że jest jej tyle, co między twoją kanapą a telewizorem. Nazwałbym ją raczej średnią klasową. Znacznie gorzej jest nad głową, bo moje 187 cm wzrostu trudno tu sensownie zagospodarować.

Zdecydowanie lepiej czuję się tam, gdzie zarządza się tą górą blach, wyposażoną w 300 konny agregat. Mało? To co powiecie na moment obrotowy równy 700 Nm? To wszystko wędruje na tylną oś za pomocą ośmiobiegowej przekładni, czego efektem jest sprint do setki w nieco ponad 6 sekund. Prędkość maksymalna została ograniczona kagańcem do 250 km/h. Tyle suchych cyfr. Auto jest niesamowicie szybkie i brutalnie wgniata w fotel, jednocześnie wyprawiając oponom jesień średniowiecza, bo problemy z trakcją to chleb powszedni tego XF-a, bez względu na rodzaj i wilgotność nawierzchni. Sam silnik i skrzynia biegów są po prostu wspaniałe. Pierwszy nie dość, że rozkochuje w sobie temperamentem, to jeszcze utrzymuje zużycie paliwa na niezwykle satysfakcjonującym poziomie. Jakim? Naprawdę trzeba starać się, by spalanie wyniosło 10 litrów na setkę, a przy spokojnej jeździe, to może zmniejszyć się o połowę. Przekładnia pracuje niemal tak idealnie, jak w BMW. Jest bardzo szybka i perfekcyjnie dobiera przełożenia.

Dużo większą zagadką jest za to zawieszenie. To jest tak sprężyste, że w pierwszej chwili można pomyśleć, że projektowała ją Księżniczka na ziarnku grochu. Wszystko zmienia się, kiedy pokonacie pierwsze szybsze zakręty. Okazuje się, że wtedy XF jest bardzo stabilny i pewny w prowadzeniu, co nie oznacza, że na mokrym nie trzema mieć się na baczności. Dzikie niutonometry lubią urwać się z uprzęży, gwałtownie wyrzucając tylną oś na zewnątrz łuku.

Sami więc widzicie, że XF z najmocniejszym turbodieslem to prawdziwy kot, którego okiełznanie nie zawsze jest łatwe. Oczywiście lubi, jak się go drapie tu i ówdzie, jednak jak zaczniesz go drażnić, to w najlepszym wypadku pacnie cię łapą. Z resztą zwierzaka widać tu już na pierwszy rzut oka. Zwróćcie uwagę na przymrużone, LED-owe oczy, duży grill z wyraziście narysowaną maską oraz proporcja nadwozia. Już pierwsze wrażenie jest takie, że auto przygotowuje się do skoku. Bardzo możliwe, że właśnie dlatego bardzo polubiłem tego Jaguara. I choć do perfekcji trochę mu brakuje, a cena jest wręcz bezczelnie wysoka, to chcę go mieć. A teraz dajcie mi co najmniej godzinę, bo chcę skonfigurować sobie swojego „Dżaga”.

Marcin Koński

Czytaj dalej

Jaguar

Test – Jaguar F-Pace 3.0 TDV6

Jaguar do budowy pierwszego w historii SUV-a podszedł niezwykle poważnie. Efektem prac jest chyba najlepiej prowadzący się samochód tej klasy, z bardzo mocnym i całkiem oszczędnym turbodieslem. Jedynie cena może okazać się problemem trudnym do przeskoczenia, bo prezentowany model kosztuje blisko 562 tysiące złotych.
[divider]Specyfikacja[/divider]Silnik: V6 Pojemność: 2993 cm3 Moc: 300 KM/4000 obr./min. Moment: 700 Nm/2000 obr./min. Skrzynia biegów: Automatyczna, ośmiobiegowa 0-100 km/h: 6.2 s Prędkość max. 241 km/h Masa 1884 kg Cena 319 300 PLN

Dwa tygodnie temu, pod nieobecność rodziców, zostawiłem ojca XC90 w jednym z warszawskich ASO na wymianę pękniętej szyby, opon na zimowe oraz polakierowaniu zderzaka.  Co do samej obsługi, to nie miałem żadnych uwag. Miło i całkiem szybko, czyli tak jak trzeba. Nic specjalnego? No to czekajcie. Tydzień później odbieram auto, włączam silnik i już na dzień dobry, pod salonem wita mnie komunikat o niedziałających czujnikach parkowania. Jako, że było już po godzinach otwarcia salonu, uznałem, że zadzwonię tam jutro i zgłoszę problem. Parę dni później przyjechałem do serwisu załatwić problem. Powodem była wypięta kostka od czujnika parkowania. Pomyślicie sobie, że to nic wielkiego i faktycznie to była drobnostka, ale skoro macie samochód klasy premium, to oczekujecie również obsługi oraz serwisu na takim poziomie. Auto po powrocie od mechanika powinno być całkowicie sprawne i czyste, co jak widać w moim wypadku (oraz Krzysztofa Stanowskiego, jak i podobno też innych klientów Mercedesa) wcale nie musi być jednak takie oczywiste.

Jakby tego było mało, kilka dni później zauważyłem, że na nowo malowanym zderzaku zmieniona została ramka tablicy rejestracyjnej. Czy zdenerwowało mnie to? Nie, była to ramka ASO Volvo, któremu powierzyłem samochód. Zdziwił mnie za to fakt, że z tyłu pozostała stara, z danymi salonu, w którym został zakupiony XC90. Trzecia rzecz, jaka mnie zdziwiła to przeklejenie naklejki tablicy rejestracyjnej ze starej, pękniętej szyby do nowej. Rogi odrywające się od szyby, aż proszą się o ściągnięcie jej ścierką podczas mycia szyby co już niemiłosiernie wkurza. No dobra, ale co z tym wszystkim wspólnego ma Jaguar F-Pace? Już wyjaśniam.

Moim skromnym zdaniem, należenie do grona marek premium nie tylko zobowiązuje do należytego traktowania interesanta, kiedy ten pierwszy raz wchodzi do salonu, czy też fachowego podejścia w czasie serwisu jego samochodu, ale również do tego, by udostępniać swoim klientom możliwie jak najnowocześniejsze rozwiązania technologiczne. I choć w wypadku Jaguara nie umiem odnieść się do obsługi serwisowej, tak w wypadku technologii mógłbym zabrać głos. I wcale tu nie mówię o asystentach parkowania, bo do tych najzwyczajniej w świecie nie mam zaufania. Jest jednak pewna rzecz, którą cenię sobie bardzo w nowych samochodach, a jest to asystent świateł drogowych.

Oczywiście w przypadku F-Pace-a nie mogło zabraknąć tego typu rozwiązania, ale niestety tutaj system działa na zasadzie włączenia i wyłączenia „długich” świateł. To trochę mało, zważywszy, że tego typu udogodnienie jest już dostępne w zwykłych samochodach klasy średniej, kompaktach, a nawet niekiedy w samochodach miejskich. Na niekorzyść Jaguara przemawia również fakt, że tego typu asystent jest właściwie bezużyteczny podczas jazdy autostradowej w nocy, kiedy właściwie cały czas jedzie coś znad przeciwka. W takim wypadku dużo bardziej użyteczny jest asystent drugiej generacji, który doświetlałby światłem drogowym prawą krawędź jezdni znacznie poprawiając widoczność. Dlatego twierdzę, że Jaguara stać na więcej.

Zwłaszcza, że na autostradzie F-Pace potrafi być naprawdę szybki, gdyż jego wysokoprężny, 3 litrowy  silnik V6 produkuje solidne 300 KM oraz 700 Nm momentu obrotowego. Powyższe liczby przy masie blisko 1,9 tony przekładają się na przyspieszenie do 100 km/h w nieco ponad 6 sekund i prędkość maksymalną wynoszącą 241 km/h. Jak więc widać, miałem do czynienia z samochodem o osiągach Hot Hatchy, ale F-Pace wyróżnia się nie tylko jadąc na wprost. Z systemem Adaptive Dynamics (pozycja obowiązkowa!) samochód prowadzi się niezwykle pewnie, pozwalając na naprawdę szybkie pokonywanie zakrętów. Mało tego, taka jazda po prostu uzależnia i śmiało mogę powiedzieć, że F-Pace bez problemu jest w stanie utrzeć nosa nie tylko wspomnianym wcześniej Hot Hatchom, ale też i niektórym samochodom sportowym, zaś bezpośredni układ kierowniczy tylko ułatwia integrację kierowcy z autem.

Czy w takim razie F-Pace to SUV doskonały? No niezupełnie. Po pierwsze hamulce. Te mogłyby „gryźć” trochę mocniej przy lekkim wciskaniu pedału dając poczucie lepszego panowania nad autem. Po drugie wyświelacz HUD mógłby być ładniejszy i przede wszystkim wyraźniejszy. Inną sprawą są osiągi, bo choć te w czasie jazdy zachwycają, to w porównaniu do konkurencji są… mizerne. Do 100 km/h wolniej rozpędza się wyłącznie Porsche Macan S Diesel oraz Mercedes GLC350d, jednak z drugiej strony konkurencja jest tu wyraźnie słabsza od Jaguara. To jednak aż tak bardzo nie boli, jak drzazga w oku w postaci daszka zegarów wykonanego z kiepskiej jakości plastiku, co dla mnie jest co najmniej niezrozumiałe.

A to dlatego, że wnętrze F-Pace-a to połączenie wyszukanego, angielskiego stylu z szaleństwem rodem z Las Vegas i co najlepsze, oba style starają się nie wchodzić sobie w drogę. W jaki sposób? Za dnia można podziwiać wspaniałe pepitki na obiciach drzwi oraz wytłoczce siedzeń. Te z resztą bardzo dobrze otulają ciało, nie pozwalając na niepożądane ucieczki ciała w zakręcie. Kierownica, choć o cienkim wieńcu, gwarantuje pewny chwyt, a cyfrowe zegary okazują się być bardzo czytelne. To samo z resztą można powiedzieć o ekranie centralnym, w którym na uwagę zasługuje nawigacja z bardzo miłym dla oka interfacem. Ciepło wspominam również zestaw audio Meridana, który gra bardzo przyzwoicie. A co do Las Vegas, to swoje 5 minut ma w nocy, rozświetlając LED-owymi pasami konsolę centralną wraz z tunelem, co wbrew pozorom wygląda bardzo przyjemnie i cieszy oko.

To, co można powiedzieć o prezencji F-Pace-a to na pewno to, że jest jedyna w swoim rodzaju, a natłok smaczków sprawia, że nie wiem od której strony zacząć. Przód SUV-a Jaguara na pewno wyróżnia wielki, prostokątny grill z gniewnie spoglądającymi reflektorami, które chciałyby przekazać informację „a ty jeszcze siedzisz na lewym pasie?! Wynocha!”. Drapieżnego efektu dodają niewiele mniejsze wloty w zderzaku, za to idąc dalej wzdłuż auta w pierwszej kolejności rzucą się w oczy proporcje nadwozia z długą maską i mocno pochyloną tylną szybą oraz pionowo opadającą klapą bagażnika. Między nimi bryluje wąska linia okien, solidne nadkola, szczelnie wypełnione kołami z felgami o rozmiarze 22 cali oraz dość mocne przetłoczenie, biegnące wzdłuż drzwi. Prawdziwym smaczkiem są za to wyloty powietrza w błotnikach. Niby nic wielkiego a zawsze cieszy. Najbardziej charakterystyczny jest tył z dużą lotką dachową oraz światłami niemal żywcem przeniesionymi z F-Type-a. Szkoda tylko, że nie zdecydowano się na bardziej wyraziste końcówki wydechu, bo okrągłe zdają się znikać w potężnym zderzaku.

Czy w takim razie dobrze jest być złym? Jeśli przymknie się oko na pewne wady, to jak najbardziej. Jaguar F-Pace to jeden z najlepiej, jak nie najlepiej prowadzący się SUV na rynku. Auto zachwyca pokładami przyczepności, ale również dynamiką, szybkością działania przekładni oraz klimatem wnętrza. Aż naprawdę chce się zostać czarnym charakterem. I w sumie to można, bo ceny tego modelu zaczynają się już od 200 tysięcy złotych.

Jeśli jednak jesteś zainteresowany topowym turbodieslem, to musisz przygotować co najmniej 319 300 złotych. Prezentowany model w wersji First Edition oraz niemal wszystkimi opcjami dodatkowymi (poza m. in. asystentem świateł drogowych!) kosztuje już bardzo słone 561 810 złotych. Największa niespodzianka to fakt, że dużo taniej będziecie mogli sensownie skonfigurować sobie Porsche Macana S Diesel, ale ten przy Jaguarze wygląda po prostu nijako.

Marcin Koński

Czytaj dalej
Reklama

Facebook

Reklama

Testy

Lexus6 dni temu

TEST – LEXUS RX450H

Lexus RX był pierwszym SUV-em na rynku, który miał w ofercie napęd hybrydowy. Z biegiem lat, podobnych konstrukcji pojawiło się...

Renault6 dni temu

TEST – RENAULT MEGANE GRANDTOUR GT

Topowy, rodzinny kompakt od Renault charakteryzuje się fantastycznym systemem 4Control i ponad 200 konnym silnikiem z turbodoładowaniem. O ile pierwsze jest...

Jeep3 tygodnie temu

TEST – JEEP COMPASS 1.4 MULTIAIR

Po niezbyt udanym poprzedniku, Jeep postanowił nie składać broni i zbudował nowy model kompaktowego SUV-a. Aby Compass numer dwa miał...

Hyundai4 tygodnie temu

TEST – HYUNDAI TUCSON 1.7 CRDI

Hyundai Tucson to całkiem ładny, nieźle wyposażony i atrakcyjnie skalkulowany SUV, który najprawdopodobniej przypadnie do gustu zdecydowanej większości poszukujących tego...

Ford1 miesiąc temu

Test – Ford Edge Vignale

Ford Edge Vignale to obecnie najdroższy model w gamie amerykańskiego producenta. Kusi ekskluzywnym wykończeniem i wysokiej jakości obsługą serwisową porównywalną...

Audi1 miesiąc temu

Porównanie – AUDI A8 50 TDI, BMW 750 LI XDrive I MERCEDES-BENZ S400D 4MATIC LONG

Nie od dziś wszyscy powtarzają, że niemieckie limuzyny można stawiać za wzór. Dzisiaj jednak nie będę sprawdzać prawdziwości tej tezy,...

Testy2 miesiące temu

TEST – VOLVO V40 CROSS COUNTRY T5

Coraz częściej zdarza się, że face lifting danego samochodu jest okazją do zmienienia nie tylko kilku detali z zewnątrz czy...

DS2 miesiące temu

TEST – DS 4 BLUEHDI 180

To, że moc wcale nie musi iść w parze ze sportem, to wiemy nie od dziś. Nie wszędzie jednak jest...

Peugeot2 miesiące temu

TEST – PEUGEOT 2008 1.2 PURETECH

Peugeot 2008 to w koncernie PSA, bardziej elegancka wizja miejskiego crossovera. Nie sposób nie odnieść też wrażenia, że najbardziej wszechstronnie...

Testy2 miesiące temu

Test – 60 tysięcy kilometrów z Volvo XC90

Producenci samochodów hybrydowych przyzwyczaili nas do tego, że tego typu auta nie tylko pozwalają zachować pieniądze w portfelu, ale też...

Najpopularniejsze